American IPA (AIPA) Piwne Freaki Raduga

Metropolis

Metropolis

Dziś o filmie, którego nie oglądałem, bo jestem kulturowym impotentem. Ale jestem jeszcze z pokolenia, które interesuje się czymkolwiek więcej niż końcówką własnego kijka do selfie. Ta pokoleniowa przynależność skłoniła mnie do poczytania tu i ówdzie o tym dziele. Okazuje się, że będę musiał dzieło to szarpnąć z internetów(nie mogę napisać z torrentów, by nie dostać 25 lat w pace), między jednym XXX, a drugim, bo film zacny.

W trzech słowach. Opowiada on o dwóch światach. W jednym z nich ludzie mieli ciekawe wizje, ogarniali temat, ale ni w ząb nie potrafili przekuć wizji w czyn. Tacy wiecie? Trenerzy personalni (przepraszam, personal kołcze). W świecie drugim żyli sobie wyrobnicy, co przekuwali wszystko w czyn, ale nie bardzo mieli pojęcie co tak naprawdę robią. Tacy, wiecie? Programiści Java, C++ i innych. Światy te nie przenikały się w żaden sposób, a na Filmwebie nie napisali, jak jedni kontaktowali się z drugimi. Kontaktować się jakoś musieli, bo jeden z tych od myślenia bujną się w lasce, tej od robienia. Żyli długo i szczęśliwie, a podobno sam film, to kawał dobrego kina Sc-Fi.

Nie mam żółtego (zielonego zresztą też) pojęcia, dlaczego ekipa browaru Raduga nazwała swe piwo właśnie tak, ale dzięki temu mają swój własny wkład w rozwój mojej mikrej osobowości. Po pierwszej warce, uwarzonej w Witnicy, przyszedł czas na drugą, popełnioną w Zodiaku. Pierwsza warka okrzyknięta została Pamelą Anderson polskiego Craftu, wszyscy nad nią wzdychali, cmokali, a Ci co nie wzdychali, okazywali się kobietami, które po prostu Pameli zazdroszczą cyców. Tak czy siak, pierwszy Metropolis to kawał dobrego piwa.

Traf chciał, że druga warka zawitała w najpiękniejszym mieście Polski akurat w czasie mego urlopu (nie, nie jestem z Sosnowca) . Jak już kilkakrotnie wspominałem, urlop to taki czas, gdzie każdy, nawet najbardziej zagorzały beergeek dolewa sobie do IPY spirytusu lub po prostu wlewa w siebie osiem Tater z rzędu (włażąc do wanny i przykrywając się kocem, by nikt nie widział). W końcu każdy Polak na urlopie, musi chodzić ma ciągłym rauszu. Taki mamy klimat.

Jako zagorzały fan Radugi, poświęciłem dwa pełne dni (plus dwie noce) urlopu, by pozwolić zejść promilom do stanu pozwalającego na trzeźwą degustację piwa. Po odpierdoleniu półgodzinnej jaskółki na jednej nodze, byłem już pewien, że to jest ten czas. To czas, by przelać Metropolis do szkła. W szkle ukazał się pomarańczowy, fajnie zmętniony trunek. Gęsta, biała czapa piany, niczym Rejtan szczelnie zasłaniała dostęp do samego piwa. Każdy, kto stał na jednej nodze ponad pół godziny wie, że nawet najbardziej betonowa piana, nie da rady uchronić piwa od brutalnego przewąchania. A w zapachu kompletny odlot. Całe tony owoców tropikalnych i cytrusowych przemieszane z całymi tonami ziół i leśnych żywic. Swoją drogą do tej pory nie ustalono, co waży więcej. Tona owoców, czy tona ziół? Buehheheehe, hahaha, prrrrrut !!!oneone!!

Rozmyślając nad wagowo, matematyczną zagadką, łyk po łyczku wyzerowałem szklaneczkę Metropolisa. Rejtańska piana, nie dawała za wygraną do samego dna. Podobnie, jak owocowo ziołowa, mocna goryczka, świetnie grająca z dość wytrawnym, rześkim i pełnym ameryki piwem. Zdecydowanie, Metropolis jest piwem, które w takim kształcie powinno znaleźć się w stałej ofercie Radugi. Coś jak ser edam w ofercie OSM Krasnystaw, czy Cayenne w katalogu Porsche.

2015-08-16 09-40Sample-000322

Browar:  Raduga

Styl: American India Pale Ale

Wysokość ekstraktu: 14,3

Zawartość alkoholu: 5,7%

IBU:  Mocna, cytrusowo ziołowa

Piana: Biała, gęsta, prawie niezniszczalna

Barwa: Pomarańcz, zmętniony

Temperatura degustacji: Zdecydowanie schłodzone

avatar
Napisane przez

Majk