Lager Lwówek Piwa codzienne

Lwówek Książęcy

Lwówek Książęcy

Kolejna już na Szyszkach, pozycja z oferty grupy BRJ, czyli z piwnego imperium Pana Jakubiaka. Swego czasu bardzo szanowane i chwalone piwo. Jak smakuje dziś? Zobaczmy.

Piwo dziabnąłem do meczu. W końcu nie samym kraftem człowiek żyje, choć chciałby 😉 Przelane do szkła wygląda tak jak wyglądac powinno. Złote, klarowne. Bąbelki szaleją, jak pojebane. Piana na dwa palce. Taka półcentymetrowa to w sumie do końca zostaje. W zapachu nie dzieje się zbyt wiele, bo i co miałoby się dziać. Jest wszystko czego się spodziewamy. Jest słód. Jest chlebowość. Jest delikatna nuta chmielu, w ziołowej, trawiastej postaci. Niestety, w zapachu jest też to, czego spodziewać się nie mogliśmy. Jest lekka metaliczność oraz gotowane warzywko (DMS). Są to wady w piwie i browar taki jak ten w Lwówku powinien się ich wystrzegać.

W smaku również nic nas nie zaskoczy. Wodniste piwo, o słodowym charakterze i bardzo delikatnej goryczce. Piwo jest wysoko nasycone przez co beknęło mi się gdzieś w okolicach 10 minuty meczu. Co tu więcej napisać. Lwówej Książęcy jest lagerem na pewno lepszej klasy niż wszelkiej maści żywczyki, harnasiki. Jak wspomniałem, posiada on delikatne wady, ale nie są one na tyle intensywne, by psuły odbiór. Do meczu. Spoko. Żeby się nim opijać z zachwytami. Niekoniecznie.

 

avatar
Napisane przez

Majk