India Pale Ale Piwa codzienne Witnica

Lubuskie IPA

Lubuskie IPA

Jeśli się chcę to się da. No i to zdanie ma w sobie dwa znaczenia. Chciało mi się bardzo, to wypiłem. Smakowało mi, ale to może dlatego, że mi się chciało? Drugie rozumienie tego zdania, to takie, że jak browar chce, to uwarzy.

Tym nico pojebanym i zawiłym wstępem chciałem Wam przekazać, że jestem zadowolony z tego piwa. Potężna czapa piany, która utrzymała się w zasadzie przez całą degustację robi robotę. Dodatkowo bardzo ładny, ciemnobursztynowy kolor. Wygląda to naprawdę fajnie. Co ciekawe, w smaku również Lubuskie IPA mnie nie zawiodło. Mamy tutaj tropikalne owoce, mamy żywicę. Na pierwszy plan wychodzi jakiś słodki dojrzały wynalazek. Może to brzoskwinia? Ogólnie aromat jest słodko – żywiczny. Może lekko łodygowy. Spoko. Nie czepiam się.

W pierwszym łyku bardzo podeszła mi pełnia tego piwa. Słodowa podbudowa, kontrowana jest na prawdę sporą, grejpfrutową goryczkę. Goryczka jest bardzo agresywna. Na początku lekko męczy, w trawiasto łodygowy sposób, lecz po kilku łykach przestaje przeszkadzać i jest dobrą kontrą dla karmelowej słodowości piwa.

Nie wiem skąd ten ból dupy w internetach na to piwo. W moim odczuciu poprawne, jak początek 0700 w numerze na sekstelefon. Biorąc pod uwagę, że w marketowej promocji potrafi kosztować połowę tego co rzemieślnik choćby z Pinty, to piwo staje się poprawne jak numer 997 dla poszukujących drogi do domu po weekendowych baletach.

_DSC0796

avatar
Napisane przez

Majk