Pinta Piwne Freaki Stout

Lublin to Dublin

Lublin to Dublin

Piękna to historia. Okazuje się, że Irlandczycy to tak naprawdę Polacy. A dzisiejsza masowa emigracja, to tylko instynktowna pogoń w celu spotkania rodaków, którzy wyemigrowali na wyspę milion lat temu. Emigrowali przez Afrykę stąd wąsy zmieniły się w piegi, a krzaczaste blond fryzury, w rudawe kosmyki na piegowatych głowach. Czyli Polacy nie emigrują, tylko tak naprawdę wyjeżdżają sami do siebie. Aż dziw, że Kopaczowa nie wpadła jeszcze, by w ten sposób tłumaczyć 300 procentowe wykupienie wszystkich biletów na whizzairy linii POL-IRL.

Swego czasu swój do swego pociągnął także w światku piwa rzemieślniczego, czego owocem była pierwsza warka piwa Lublin to Dublin. Dublin w nazwie stąd, że jest to jedyne miasto, jakie znane jest przeciętnemu zjadaczowi polskiego chleba. Jedyne zaznaczone na mapie, na lekcji geografii w szkołach. Lublin. To akurat proste. Lublin jest zajebistym miastem. Mieszkają tutaj zajebiści ludzie, a do smarowania chleba używają oni chmieli Marynka i Lubelskiego, które to prócz łoju z głowy babci znad Buga, są najbardziej rozpoznawalnymi produktami z okolic mieszczących się pomiędzy Frankfurtem nad Menem, a Brześciem.

Dziś mamy do czynienia, z drugą już warką tego ciemnego piwa. Druga warka została uwarzona, w ramach projektu wagi państwowej. Projekt ma za zadanie, by lotem powrotnym z Dublina do Polski leciał przynajmniej jeden pasażer. I tak padło na piwowarów z irladzkiego browaru O’Hara’s. Piwo, które ugotowali oni wspólnie z chłopakami z Pinty to Rubust Milk Stout, co przeciętnemu Kowalskiemu mówi mniej więcej tyle co numer seryjny tylnej półośki do Jelcza. W wolnym tłumaczeniu to ciemne piwo, lekko kawowe, lekko kwaskowe, lekko słodkawe (to od dodatku laktozy). No i mamy całość.

Piwo przelane do szkła wygląda pięknie. Coś jak nawet najbrzydsza Polka na wyborach Miss Irlandii. Wielka czapa, grubo pęcherzowej piany, na ciemnym, nieprzejrzystym piwie. Piwo wygląda bardzo gustownie. Gdy piana troszkę odpuści, możemy próbować je powąchać. A w zapachu jest bardzo miło. Mamy tutaj zboża, mamy kawę, mamy w końcu lekkie zioła pochodzące z naszych rodzimych chmieli. Bardzo przyjemny, dostojny aromat. W smaku mamy kawę, w kwaskowym, esspressowym wydaniu oraz czekoladę. Lekką i delikatną. Dodatkową robotę w tym piwie robi wspomniana laktoza. Powoduje ona, że piwo staje słodsze, pojawiają się w nim akcenty mlecznej czekolady. Świetne piwo. Zachęcam, by swe próby z piwami ciemnymi zaczynać od takich właśnie, uładzonych i aksamitnych smakołyków.

PS. Widzicie na fotce te białe kropeczki na niebieskiej linii? Fotka pochodzi z aplikacji pozwalającej śledzić tzw. „mrówki” przenoszące przez granicę smalec, fajki i bursztyn. Taki odpowiednik flightradar24.com, tyle że dla ludzi.

PS2. Duże zagęszczenie białych kropek w okolicach Lublina, to akurat nie „mrówki”, a pielgrzymki do Częstochowy :)))

Browar:  Pinta & O’Hara’s

Styl: Rubust Oatmeal Stout

Wysokość ekstraktu: 16

Zawartość alkoholu: 6,5%

IBU:   n/a

Piana: Beżowa, pęcherze grube, jak po piłce na Orliku. Dość trwała

Barwa: Ciemne, nieprzejrzyste

Temperatura degustacji: Lekko schłodzone

avatar
Napisane przez

Majk

  • Maciek

    Robust Milk Stout, jesli mowimy o drugiej edycji tego piwa (a mowimy 😛 ).