Piwne Freaki Piwoteka Pszeniczne

Lodzer Mensch

Lodzer Mensch

Yyyy? Hmm? Piwo Chociebuskie? Ale że co? Ale o co chodzi? Dobra. Otwórzmy. Chmielarz warzył, więc pewnie da się to wypić. Przelane do szkła kojarzy mi się dobrze. Wygląda jak piwo. U szwagra byłem w niedzielę, heńka pił. Wyglądało podobnie, a heniek to podobno najlepsze piwo na świecie. To dziś jest zmętnione trochę bardziej. Mniej bulgocze. Piana ładniejsza, ale to może być omam wzrokowy. Piana ładniejsza? Od heńka? No co wy? Piana chyba wystraszyła się powagi sytuacji, bo znikła dość szybko. Na szczęście byłem przebieglejszy i zdążyłem cyknąć jej fotę.

Hola hola! Czym to pachnie? Miodem? Słodem? Pszenicą? Kwaskiem? Cóż może kryć się w środku? Pierwszy łyk nie daje wątpliwości. To piwo jest kwaśne. W świetny, rześki sposób. Dlaczego w listopadzie nie ma lata? Kto to wymyślił? Jeśli to ten sam co wymyślił Ewę z żebra, to tym razem mu nie wyszło. Jakby w listopadzie było lato, to piłbym wiadrami. Kwaśność przełamana jest fajną miodową słodyczą. A ten kto jada miody, wie, że dobry miód jest słodki specyficznie. Z lekką goryczką. Tak właśnie jest w tym piwie. Bardzo złożony, fajny smak, dodatkowo wzbogacony wyczuwalnym na języku wysyceniem. Łyczek, po łyczku i doszedłem (tfu, dobiegłem) do końca. W szkle pojawiło się dno. Dno szkła, to jedyne dno jakie mogło się tu dziś pojawić. Nie przy tak ciekawym piwie. Lodzerowi do dna jest daleko. Zupełnie odwrotnie niż z Cottbus do Polski. To niemieckie dziś miasto zwało się kiedyś Chociebuż, należało do Polski i warzono w nim piwo. Kwaśne i słodkie zarazem. Ładniejsze od heńka. Kojarzycie już? Piwoteka. Historyczne piwo. Piwna ciekawostka.

Nadal ciemno? Kupcie, wypijcie, poczytajcie na świetnej etykiecie.

Browar: Piwoteka

Styl: Chociebuskie

Wysokość ekstraktu: 12,5 blg

Zawartość alkoholu: 5,0 %

IBU: Coś w stylu goryczki wyczuwalnej w miodach.

Piana: Gęsta, ładna, lecz szybko opadła.

Barwa: Złote. Opalizujące

 

avatar
Napisane przez

Majk