Pinta Piwne Freaki

Kwas beta

Kwas beta

Cała Polska żyje kwasem. Prezydent to kwas. Premierowa to kwas. Były prezydent, czyli kwach, to ogólnie też kwas. Kwas i siara na każdym kroku. Jest też kwas beta, piwo do którego podchodziłem z dystansem z jakim do tej pory podchodziłem do psa sąsiada. Z psiakiem jest problem taki, że sąsiad psa po prostu nie ma. Podobnie z kwasem beta. Chciałem wypić go już dawno. Lecz dostanie go w Lublinie było nie lada wyzwaniem.

Zdobyłem, schłodziłem i bez zbędnych ceregieli wlałem do szkła. Internety nie nauczyły mnie jeszcze w czym pić piwa kwaśne, więc betę załadowałem w szklankę do pszenicy. Beta ma słomkowy kolor i jest mocno zmętniona. Spoko, pomyślałem. W końcu to jakiś skażony wywar. Niech będzie zmętniony. Co mi szkodzi. Piana, jak w pszenicy. Próbowała wylać się ze szkła i tylko moje wybitne zdolności barmańskie nabyte u szwagra na grillu spowodowały, że utrzymałem całość w szklanicy.

Pachnie to to zbożem, które miesza się z owocowymi estrami. Jakieś jabłko, może brzoskwinia, sok z cytryny. Gdzieś w tle majaczy bardzo delikatna wędzonka. Wędzonka w stylu Grodzisza z Grodziska. Elegancko. Nie spodziewałem się tak miłego zapachu.

Co do smaku. Piwo to smakuje mniej więcej jak żurek, pomieszany z sokiem z kiszonej kapusty, a wszystko to przyprawione kilkoma kroplami soku z cytryny. Ale co najlepsze! Zamiast w kanał, człowiek, z największą chęcią wlewa kolejne łyki w gardło. Beta jest piwem tak orzeźwiającym, że na prawdę ciężko pić go dłużej niż kilkanaście minut 🙂 Podeszło mi, choć kwasiory wciąż rozpatruję bardziej w kategoriach eksperymentu i ciekawostki niż piw, które chciałbym spożywać sesyjnie.

Browar:  Pinta

Styl: Lichtenhainer

Wysokość ekstraktu: bd

Zawartość alkoholu: 3,2%

IBU:  Ni ma

Piana: Gęsta, wysoka, agresywna. Jak w pszeniczniaki

Barwa: Mętne. W kolorze słomkowym

Temperatura degustacji: Solidnie schłodzone

avatar
Napisane przez

Majk