Jak

Piwo Jasne Pełne. Historia pewnej paczki.

Piwo Jasne Pełne. Historia pewnej paczki.

Tak było. Sam widziałem….

Grażyna!! Paczka do Ciebie!! Znów żeś nazamawiała ciuchów z Zalando. Znów oddasz po tygodniu. Naucz się kultury w końcu Ty babo gruba!

Grażka posłusznie odebrała i pokwitowała paczkę, choć już adresat, mąż Janusz wzbudził jej podejrzenia. Nakupił pewnie tych przynęt wszystkich, wędkarskich. Robaków obrzydliwych i gum jakiś co śmierdzą jak kalosze. Zgred stary. Piwskiem śmierdzący. Sobie to rybne błyskotki kupuje, a mi na zimowe kozaki żałuje.

I pieprznęła Grażyna tą paczką w kąt licząc, że może utłucze się w niej jakiś kołowrotek, czy inne rybackie badziewie.

Janusz na ryby się nie wybierał, więc olał paczkę. Do momentu. Do momentu, gdy kopnął w nią małym palcem u stopy. Na takie zwyczaje Janusz w swym domu zezwolenia nie daje, więc zabral się za rozpakowywanie tajemniczego pakunku. Skrzyneczka jakaś. Gustowna nawet. Wewnątrz wióry jakieś. Janusz już podejrzewał, że to Zdzich paczkę nadał, gach, co to Grażkę w zakładzie pracy podrywa. By go chuj strzelił. By mu tak Skode na parkingu porysowali. Grażyna brzydka, gruba i wredna, ale swoja. Nie będzie tu Zdzich zalotów do jego Grażyny urządzał. Jeszcze złośliwiec na jego nazwisko paczkę nadał.  By wkurzyć go jeszcze bardziej. Cwaniak.

Już miał wypieprzyć podarek od Zdzicha przez okno, lecz zabrzęczało mu coś w środku. Dźwięk jakby znajomy. Jak pół litra Żytniej, czy coś w ten deseń. Zainteresowany rozbabrał wióry na szybko i wziął czym prędzej do łapy. Dwie flaszki. Piwa to były. Książka też tam była. I list jakiś. Ale nie po to Janusz technikum kończył, by książki czytać. Czy listy jakieś. Tym bardziej.

Piwo Jasne Pełne. Hmmm. To co Janusz lubi najbardziej. Procentów trochę mało jakoś. Niecałe 5 na skali. Kto to pije takie piwa? Po co? Dlaczego? Ale Janusz kulturalnym człowiekiem jest. Darowanemu koniu się nie patrzy, więc otworzył to czym prędzej. Przelał do pierwszego naczynia jakie mu w łapy wpadło. Padło na miarkę. Taką na proszek do prania. Janusz uznał, że się nada, więc przelał Jasne pełne czym prędzej.

Już zapach wydawał mu się podejrzany. Skis jakiś? Owoce cytrusowe? Co to ma być? Czyżby jednak Zdzich, adorator Grażyny pieprzony poszedł w swym podłym żarcie aż tak daleko? Aż tak zależy mu by go wkurzyć? By mu ciśnienie podnieść? O nie. Tak to nie będzie. Janusz postanowił wypić oba piwa czym prędzej. Z uśmiechem na twarzy. Niech Grażyna widzi. Niech jej nerwa ruszy, że się nie udało. Bo jasnym jest, że brała w tym udział. Wspólnie ze Zdzichem chcą go ukatrupić. By em cztery przejąć. Z oknem w kuchni. Z wodą grzaną piecykiem. Kawał chaty.

Wziął więc Janusz pierwszy łyk i …. umarł. Goryczka go zabiła. Na grobie mu napisano, że zmarł na marskość wątroby. Lecz to nieprawda była. Na gorycz umarł. Chmiel go zabił. Z Sharka z Widawy.

PS. Dobra warka. Brawo Widawa i podziękowania dla „Tomek Kopyra z blogablogkopyrakom..”

 

 

 

 

 

avatar
Napisane przez

Majk