Imperial IPA Pinta Piwne Freaki

Imperium atakuje

Imperium atakuje

Jest wiele starć z legendami. Można trzeć się z legendarną grypą na dyskotece. Grypa, bo wiecie, każdy ją miał. Można ścierać się z legendą troszkę groźniejszą, lecz chyba mało kto chciałby się zetrzeć z takim choćby Panem Kliczko. Nawet przy drobnych forach polegających na wyborze, który z Panów Kliczko miałby to być. Znam też takich co kręci ich starcie z wielką rybą, szczupiakiem, sandaczem, czy czymś takim, podobnym. A propos wielkich ryb, mam duże podejrzenia, że wielkie rybsko znalezione u wybrzeży Bałtyku, przypłynęło tutaj, bo dostało cynka, że w przybrzeżnych wodach kręci się wiele foczek oraz różnych innych „wielorybów”. Biedne zwierze zdechło na jaskrę spowodowaną wielobarwnym, oczojebnym krajobrazem polskich plaż, gdzie czerwień kiełbas, ściera się z żółcią cebuli. Biel bladych ciał kontrastuje z odcieniem zębów męskiej części turystów. To go zabiło. No, ale nie o tym, nie o tym. Dziś kilka słów o starciu z legendą polskiej piwnej rewolucji.

Piwo, które postawiłbym w pierwszym szeregu. Za 50 lat, na zwołanym ku czci i pamięci zlocie piw zasłużonych dla naszego kraju piwo to usiądzie w pierwszym rzędzie. Tuż obok Ataku Chmielu, Grodzisza uwarzonego w najpiękniejszym mieście Polski (Lublin, a jakże!), Smoky Joe i oczywiście Perły, która to dostanie nawet specjalny stołeczek wysunięty przed resztę o jakieś pół metra 😀 😉 % @@!!!jeden!

Imperium Atakuje. O nim dziś mowa. Imperialny przedstawiciel wagi ciężkiej. Wagi ciężkiej, a jakże przyjaznej. Jakże lekkiej w odbiorze. Miałem przyjemność przytulić kolejną warkę tego trunku i mówcie co chcecie. To jest wciąż piwo, które mógłbym wlewać w siebie litrami. Jeśli miałbym potrzebę urżnąć się w trupa, to zrobiłbym to przy pomocy Imperium Atakuje. Zacny trunek. I naprawdę w dupie mam cmokanie, że: „kiedyś to było lepiej”, „teraz to warzone już na siłę” , „dupy już nie urywa”, „Pinta odcina kupony”. Imperium to nadal kawał porządnej imperialnej ipy. Piwa bardzo pełnego, pachnącego tropikalnymi owocami, raczącego nas wspaniałą goryczką. Swą gęstością robiącego dobrze w każdym łyku. Piwa z doskonale ukrytym alkoholem, idealnie zbalansowanego. Nie będę się dalej rozpisywał, bo jeszcze narobię w majty. Kto nie próbował, marsz do sklepu po nową warkę. Kto próbował, to niech po prostu przytuli pół litra pysznego piwa. Bez zbędnego gadania. Jest okazja ponownego starcia z legendą. Korzystajmy.

Browar:  Pinta

Styl: Imperial India Pale Ale

Wysokość ekstraktu: 19,1

Zawartość alkoholu: 7,8%

IBU:  Świetna, mocna

Piana: Biała, drobna, niska.

Barwa: Herbata

Temperatura degustacji: Lekko schłodzone

 

avatar
Napisane przez

Majk