American Pale Ale Piwne Freaki Piwne podziemie

Holy Citrus. Piwne Podziemie

Holy Citrus. Piwne Podziemie

Wyciskaliście kiedyś sok z grejpfrutów? Czerwonych i białych? No to właśnie tak to wszystko pachnie. Jakby natrzeć się po twarzy świeżo wyciskanym grejpfrutem. Spróbujcie tego w domu. Tylko jest jedna sprawa. Jak już się natrzecie cytrusami po twarzy, to uważajcie na dwie rzeczy. Jeśli macie parkiet na podłodze, to może on źle znosić sok. W tym celu proponuję czołgać się po domu na kolanach, zlizując od razu to co kapnie Wam na podłogę. Drugą rzeczą, jest rodzina. Jeśli macie zamiar spróbować grejpfrutowego fetyszu w domu, to najlepiej wygonić rodzinę. Do babci, na pielgrzymkę do Częstochowy, na zakupy do Zary. Gdziekolwiek. Jeśli rodzina zobaczy Was liżących sok z parkietu, to na wejściu macie minus 80 do autorytetu. Nie polecam. Więc lepiej od razu, skoczyć gdzieś po piwo. Proponuję nówkę sztukę z Piwnego Podziemia.

Co tam się wyrabia w tym Podziemiu? Kupuję piwo, otwieram i dostaję takiego strzała w nos, że przez kilka minut oglądam od dołu dziurę na pięcie swej skarpety. To aromat. Wycelował mnie prostym niczym Szpilka w pierdlu na spacerniaku. Nieziemsko intensywny zapach. Grejpfrut i cytrusy. Ale i zboże. Jakby pszenica. Chleb. Dwa ostatnie, to jak przystawka. Jak Kukiz dla Kaczki. Jak Lepper i Giertych. Tutaj liczą się tylko cytrusy. Miażdżą.

Piwo jest zmętnione. Jak sok. Prawdziwy. Wyciskany. Żona przez całą degustację patrzyła na mnie dziwnie. Pewnie myśli, że już całkiem odleciałem. Soki pijam zamiast piwa. No nie nie, droga żono. Tak dobrze to nie ma. To jest piwo. Wytrawne, rześkie, świeże jak włosy po myciu odżywką. Jak skóra pod nosem, tuż po goleniu. Świetne piwo. Nasycone dosyć nisko, co jeszcze bardziej skojarzy Wam się z sokiem. Ale po co jest goryczka. Goryczka przypomni Wam po każdym łyku, że pijecie piwo. Goryczka o świeżym charakterze skórki grejpfruta. Cytryny. Co tu pisać. Spróbujcie.

Idę lizać parkiet. Wasze zdrowie.

avatar
Napisane przez

Majk