Hobsons Postman’s Knock

No i mnie dopadło. Narpierw mnie przeziębienie dopadło, lecz przeziębienie to nic. Dopadło mnie jeszcze gorzej. Zakochałem się. No ale od początku…

Był piękny wczesnowiosenny dzień. Słonko świeciło na niebie, a temperatura oscylowała w okolicach zera. Pewien piwny janusz, był nadal zniesmaczony tym, że jego pupil Robert L. zwany Lewym nie walnął brameczki w kolejnym z kolei meczu. Nic to. W weekend będzie lepiej, Lewy walnie hat-tricka i januszowe serce znów będzie dumne. Piwny janusz zaczął wieczór spokojnie. Coś się tam przez szkło przelało, lecz nie to jest dzisiaj ważne. Hitem dzisiejszego wpisu jest to, że piwny janusz się zakochał. Zdradził. Zdradził żonę i matkę. Zdradził całą rodzinę. Zdradził pilsy i lagery. Zdradził nawet Perłę. Zakochał się. On, ostatni bastion piwnych januszy mówiących, że „porter jest bee”. Zakochał się w porterze.

Popełnił błąd. Otworzył portera innego niż Warka Moc… tfuuu. To nie ten blog.. Otworzył „portera” innego niż Okocim Porter, który mu po prostu waniał alkoholem. Janusz otworzył piwo Pukanie Listonosza z angielskiego browaru Hobsons.

Pierwsze co rzuciło mu się w oczy, to piana cieniutka jak spodenki gimnazjalistek, do których wzdycha wiedząc, że to już nie te lata i nie dla psa kiełbasa. Piana uciekła szybko i odsłoniła wspaniałą barwę piwa. Barwa idealnej ciemnej czekolady, lecz z brunatnymi połyskami. Całość prezentowała się wyśmienicie. Pierwsze skojarzenie w zapachu to czekolada z chilli (jeśli taki był zamysł piwowara, to pokłon). Lecz prawdziwy aromat piwo pokazuje, gdy wdychamy je tyłem nosa przy pierwszym łyku. Czekolada ustępuje miejsca cierpkim owocom (coś jak aronia?) i nasionom słonecznika. Cudnie. Z każdym łykiem janusz rozkochiwał się w Listonoszu coraz bardziej. Idealnie zbalansowane smaki. Czekolada wciąż gra tutaj pierwsze skrzypce, lecz zgrabnie ustępuje miejsca wspomnianym powyżej cierpkim owocowym smakom i łagodzącym posmakom słonecznika i chleba. Goryczki Listonosz nie posiada żadnej. Lecz wiadomo. W pierwszych tygodniach miłości goryczki nie ma nigdy.

Piwo co prawda wraz z ogrzaniem straciło troszkę swej magii (a może to zauroczenie przestawało działać?), lecz jest trunkiem naprawdę wartym polecenia. Pije się go świetnie.

I tak janusz postanowił sobie, że przyszedł czas na drugą rundę mariażu z ciemnymi piwami. Zdawał sobie sprawę, że będzie musiał zdradzić Listonosza, lecz jak to w życiu. Wszystko się zmienia.

Po wypiciu trunku janusz postanowił poszukać na portalach randkowych innych przedstawicieli gatunku podobnego do dzisiejszego bohatera z browaru Hobsons. Okazało się, że Listonosz jest mariażem stylu mild z porterem angielskim, czyli dużo lżejszym kuzynem porterów bałtyckich. Zapowiada się, że druga runda batalii z porterami może być rundą ciężką, lecz na pewno przyjemniejszą od pierwszej, w której janusz kilkukrotnie leżał na deskach. Zobaczymy c z tego wyniknie.

_DSC0343

 

 

Browar: Hobsons

Styl: Sour Ale

Wysokość ekstraktu:

Zawartość alkoholu: 4,8%

IBU:

Piana: Niziutka. Uciekła momentalnie

Barwa: Gorzka czekolada. Przejrzyste.

Temperatura: 14 st. C.

avatar
Napisane przez

Majk