Bez kategorii OLIMP Piwne Freaki

Hades RIS

Hades RIS

Są tacy, co piwo kupują wyłącznie po to, by wrzucać je do leżakowania. I odkładają te piwa, jak emeryturę do OFE. Martwią się, czy wypić je już dziś? Czy zamążpójście córki jedynaczki, to już wystarczający powód by wypić lażakowanego pod kątem 17stopni RIS’a odwróconego przez połowę leżakowania szyjka na północ, by co kolejny miesiąc przesuwać szyjkę o dwa stopnie, zgodnie z ruchem wskazówek zegara.

I nie jest tak, że nie odkładam ciemnych, mocnych piw na później. Odkładam, lecz pod warunkiem, że dorwałem tego piwa dwie butelki. Chcę spróbować piwa, tu i teraz. Skoro browar wypuścił je na rynek, to oznacza, że mogę wypić go od razu i powinno być git. Oczywiście, znam zalety leżakowania piw. Z chęcią z nich korzystam, ale nigdy nie trafi do mnie argument typu: ten RIS teraz jest słabiutki, ale za dwa lata, ooo, wtedy to będzie kozak piwo. Zaraz, zaraz. Piwo, ma być kozakiem tu i teraz. Dwa lata, mogą mu pomóc lub zmienić, ale nie „naprawić”!!

Wstępo-apel jest nieprzypadkowy. Otóż w łapy wpadł mi Hades. Król podziemi, mroczny stróż krainy zmarłych. Hades to Russian Imperial Stout. Lew wśród piw. Król, królów. Bóg, bogów. Piwo pożądane przez każdego. Poczynając od turysyty w Łebie (hłe, hłe, hłe), na brodatym beergiku hipsterze kończąc. W piwnym świecie stoję gdzieś po środku, więc w pełnie pożądałem nowego wypustu z browaru OLIMP.

Pierwszej warki tegoż trunku nie piłem. Podobno była świetna. Nie wiem, nie znam się, zarobiony byłem. Skupię się więc na tym co tu i teraz. A teraz w szkle mam mocarza. Ekstrakt na poziomie 25 blg, alkohol 12%. Robi wrażenie? Na mnie robi, więc by nie zrobić kupy w majtki przelałem Hadesa prosto w szkło.

Czarny jak smoła trunek, choć jak zawlekłem go pod lampę to zmiękła mu rura i dało się wypatrzeć lekkie brunatne przebłyski 😀 Piana wykształciła się drobna, beżowa i wysoka na centymetr. Cóż mogę napisać o niej więcej. Od tego momentu zaczynają się we mnie kotłować mieszane uczucia. Piwo pachnie w sposób bardzo złożony. Są tutaj słodkawe ciasteczka, jest czekolada, są delikatne kawowe akcenty i coś na kształt wiśni w likierze. No właśnie, likierze, słowo klucz. Hades w moim odczuciu po prostu wali alkoholem. Może i jestem piwnym leszczem, może zbyt mało risów wsmarowałem sobie między pośladki, lecz takie jest moje odczucie. Alkohol jest zbyt intensywny. Męczy mnie.

Sprawa ma się bardzo podobnie w smaku. Bardzo złożone, świetne piwo zostaje w każdym łyku druzgotane przez gryzący alkohol. A szkoda, wspaniała konsystencja. Piwo dosłownie przeciska się między zębami, oblepiając podniebienie. Ciastowo, czekoladowy posmak. Delikatne nuty kawowe. No i niestety znów alkohol. Kojarzący mi się z rumem wylewającym się z takim czekoladek z rumem w środku. Mocne uderzenie alkoholu po gębie. Dla mnie zbyt mocne. Oczywiście, w butelce leżącej w piwnicy tak ciemnej, jak królestwo Hadesa alkohol ten się w przeciągu roku ułoży. Ale tak jak pisałem. Jak kupuję Porszawkę, to chcę nią śmignąć od razu, a nie po roku stania w garażu.

_DSC1576

Browar:  Olimp

Styl: RIS

Wysokość ekstraktu: 25

Zawartość alkoholu: 12%

IBU:   Ciężko napisać. Alkohol w gardle robi swoje

Piana: Biała, drobna, niska.

Barwa: Czarne.

Temperatura degustacji: Lekko schłodzone

avatar
Napisane przez

Majk