Piwne Freaki Stout Szał Piw

Glapa SzałPiw

Glapa SzałPiw

Naćpana glapa na etykiecie sprawiła, że musiałem zabrać to piwo do domu. Wielkie, spuchnięte oczy i nieustający banan na dziobie. To może oznaczać tylko jedno. Glapa ma problem z narkotykami, choć jest jeszcze na tym etapie, że ma to daleko w swej ptasiej dupie. Bawi ją to i nie zamierza się tym przejmować. Mi też to nie przeszkadza, a wręcz poprawia humor za każdym razem, gdy spojrzę na ten uśmiechnięty dziób.

Tylko mieszkańcy okolic dworca kolejowego w Poznaniu wiedzą od zawsze o co z tą glapą chodzi. Śpieszę z wyjaśnieniem. Glapa, to nic innego jak gawron, wrona, kawka, czyli te wszystkie czarne ptaszyska co robią kra, kra, kra. Mając tę wiedzę wszystko zaczyna nam się układać w logiczną całość, gdyż glapa została przyklejona na butelkę piwa. Piwo jest czarne jak glapa, i podobnie jak glapa tajemnicze.

O pianie nie piszę, bo gdzieś uleciała. Była przez chwilę i czmychnęła niezauważona. Znów skojarzenie z ptactwem jest jak najbardziej na miejscu. Pachnie to wszystko stoutem. Jest kwaśna kawa, jest paloność, delikatne nuty czekolady. Czytając uważnie co tam wokół glapy wypisano na etykiecie, doczytałem, że w piwie znalazła się cykoria. Nie kojarzę, jak ona pachnie i smakuje, ale w aromacie jest coś, czego nazwać nie umiałem, więc może to cykoria właśnie. Jakaś taka winna nuta…. no i jeszcze laktoza. W końcu to milk stout, więc laktoza jest wskazana. Wskazana, ale nie obecna. Przynajmniej w moim nosie.

Pierwszy łyk przenosi nas w inną bajkę. Piwo jest aksamitne i zmienia charakter z kwaśnego w słodkie. Co to oznacza? Zobrazuje Wam to na przykładzie kaw. Udajcie się do najbliższego ekspresu do kawy. Może być na Orlenie, to nawet lepiej, bo będziecie mieli czas opędzlować hot-doga.

We wspomnianym ekspresie zróbcie sobie podwójne espresso. Poczekajcie aż owe wystygnie. To jest czas na wspomnianego hot-doga. Ja zjadam dwa, bo najpierw masa, później rzeźba. Jak już zjecie to łyknijcie zimnej kawy. Kwaśna nie? Ostra taka? Palona? To teraz dolejcie do niej trochę śmietanki i posłódźcie odrobinkę. Jest zupełnie inaczej? Ano jest. No to tak właśnie jest z tym piwem. Zmienia ono swój charakter, na delikatniejszy i słodszy w odbiorze. Wcale mi to nie przeszkadza. Podoba się wręcz. Wysycenie na średnim poziomie nie przeszkadzało mi wcale. I dobrze. Nie lubię jak bąble przeszkadzają. Z każdym łykiem w ustach robi mi się jakoś tak.. przyjemniej? Rzut oka na okolice glapy na etykiecie i już wiem o co chodzi. W zasypie jest żyto. To ono powoduje, że piwo jest oleiste, gęstsze w odczuciu niż jest w rzeczywistości. Dobry zabieg piwowara.

Co by nie pisać głupot, będę powoli kończył. Do czarnych ptaszysk mam stosunek obojętny, lecz ptaszysko z etykiety nie da się nie lubić. Podobnie, jak zawartość owej. Dobre piwo.

Browar: SzałPiw

Styl: Milk Stout

Wysokość ekstraktu: 14 blg

Zawartość alkoholu: 5,0 %

IBU: Goryczka pochodzi bardziej od paloności niż chmielu.

Piana: Gęsta, lecz uciekła z piwa bardzo szybko

Barwa: Czarne, pod światło rubinowe przebłyski

avatar
Napisane przez

Majk