Lager Miłosław (Fortuna) Piwa codzienne

Fortuna Czarne

Fortuna Czarne

Jeśli ktoś jeszcze nie słyszał o tym piwie i go nie próbował, to niech zrobi to jak najszybciej. Albo go wypluje i już nigdy do niego nie wróci, albo się w nim zakocha i będzie go popijał zamiast coca coli przy każdym wypadzie rekreacyjnym na giełdę rolno-warzywną.

Piwo przelane do szkła nie zdradzi Wam swej pokrętności i przebiegłości. Ciemne piwo, z grubą czapą białej piany. Piana dziurawi się dość szybko uwalniając z piwa pierwsze aromaty, które osobiście mnie mocno zaskoczyły. Otóż czarna Fortuna pachnie jak cola z dolewką kawy. Nawet nie cola, a cherry coke. Dosłownie. Jakby mi ktoś przyniósł do stolika tego cudaka, bez pokazywania mi butelki, to dałbym głowę, że piję colę z kawą.

W smaku jest jeszcze cudaczniej. Cola jest jeszcze bardziej wyrazista i okazuje się, że nie jest to na pewno cola zero. Cukru tu, co nie miara. Piwo jest wodniste, jak zawartość kranu w łazience, a jedyne co kojarzy mi się w nim z piwem to lekka palona, popiołowa goryczka. Troszkę taka na pograniczu autosugestii, ale niech będzie. Czuję ją. Nic więcej z piwem to piwo wspólnego nie ma. Wysycenie, to też bliższe jest coli, niż piwu. Bąbelki wyłażą uszami.

Ale wiecie co? Może zwariowałem, ale mi to posmakowało. Nie jako piwo. Jako napój :):):) 

PS. Uważajcie, bo cudak pomimo bardzo rześkiego, wodnistego i słodkawego usposobienia niesie ze sobą ponad 5% alkoholu, więc można się ładnie ululać pijąc takich kilka (naście;)

avatar
Napisane przez

Majk