Dania India Pale Ale Piwne Freaki

First Frontier IPA

First Frontier IPA

Dziś króciótko, bo urlopowo. A na urlopie, wiadomo. Wszyscy walą tatrę z puchy, więc nie bardzo jest o czym pisać. No, ale od początku. Mój początek, to ostatnia dekada komuny. To były czasy. Polacy nie musieli wstydzić się piłkarzy, chaciaż wtedy też rzucano w nich kamieniami. Przeciętna Krystyna cieszyła się z upolowanego wianka papieru do dupy, zamiast bziuczeć, że wredna baba w Mango nie chce przyjąć jej ciuchanej dwa miechy bluzki w ramach trzydzistodniowego zwrotu. Ogólnie możemy się czarować do woli, ale były to czasy wesołe, mocno zakrapiane alkoholem, ale wstydziliśmy się ich jak chu.. Dzisiaj mamy równie wesoło. Nie wstydzimy się swych selfi na fejsie (niestety), wstydzimy się za większość jutuberow z gimbazy, ale co dla mnie najważniejsze NIE WSTYDZIMY się piw uwarzonych w Polsce. Wiele piw ugotowanych w kraju Wielkiego Cebularza i Pachnącej Kiełbasy wciąga dziś dupami te, które gotują piwowary z innych Państw. Utwierdzam się w tym przekonaniu po większośći degustacji kurewsko drogiego piwa z importu (ukłon dla Double Jacka z Firestona, który to był kurewsko drogi, ale i suczyście pyszny).

Dziś znów jest ten dzień. W szkle ląduje First Frontier z browaru legendy. Browaru, który nazwy się po prostu „piwo” (co za leń wymyślił tę nazwę). Prezencję to piwko ma porównywalną z Małgośką „jeszcze” Rozenek. Wszystko jest na miejscu, ale podobnie jak o Małgoni pisać o tym nie będziemy. W zapachu jest fajnie. Są żywice, są dojrzałe grejpfruity. Jest kontrujący aromat słodu. No ale jakoś tak, bez szału bym powiedział. To mniej więcej tak, jakby magazynier wpierdolił się wózkiem widłowym w sam środek Ryneczku Lidla. Cytrusy i żywice pewnie coś by tam pachniały, ale szału by nie było.

Smak, to kolejny raz bez szału. Mamy tu niby wszysko co potrzeba. Mamy słodową podstawę, mamy świetną grejpfruitową goryczkę (na marginesie, męczącą po kilku łykach), ale po raz kolejny bez szału. Znam kilkanaście naszych ip (ajp, ipów), ktore robią mi lepiej. Dodatkowo, po kilku łykach wtrącać do smaku zaczyna się alkohol, ale że nie lubie jak mi się cokolwiek do życia wtrąca, to kończę.

Sample-000722

avatar
Napisane przez

Majk