Perun Piwne Freaki Pszeniczne

Droga do lewii

Droga do lewii

Tak nazwę swe pierwsze uwarzone piwo. Droga do lewii. I niech konsument sie głowi, czy droga prowadzi do ogórkowej kandydatki na prezydenta z ramienia milerowego leszka, czy bardziej chodzi o wyzwolenie wciąż poniżanych mańkutów. Nie wiem dlaczego ale pierwszym skojażeniem z nazwą dzisiejszego bohatera jest to, że droga jest przejebana. Coś jak cisnąć samochodem na Hrubieszów przez Krasnystaw. Hołek z nawigacji kusi, bo bliżej, ale jak dasz się skusić, to będziesz żałował.

Skojarzenie takie miałem przy piwie Droga do Prawii z browaru Perun. Piwo lekkie, pszeniczne, delikatne, goździkowe. Fajnie miało być przy degustacji. I było. I ja naprawdę nie wiem skąd we mnie ciągły niepokój, że ta droga jakaś taka straszna i przejebana.  Coś ktoś wie? Może jednak moja mega kształcona i oświecona podświadomość podpowiada mi słusznie w głębokich zakamarkach mózgu podpowiadając Prawia -> spierdalaj jak najszybciej?  A może już mam lęki jakieś? No nie wiem.

EDIT: Jako, że staram się nie być postrzegany za intelektualnego niechluja musiałem dowiedzieć się o co chodzi. Okazuje się, że droga może być przejebana, gdyż:

1) w koronie dębu po którym musimy do prawii wleźć mogą żyć korniki, zmutowane wiewiórki lub śmiercionośne robale

2) jako, że wstęp śmiertelnikom jest do Prawii surowo wzbroniony, to jest szansa, że drogi strzegą jacyś najemnicy, co w nas szastają piorunami, śliną i ogólnie nie jest sympatycznie

O co chodzi z Prawią, dowiecie się na stronie browaru Perun, a dokładnie tutaj.

No ale wróćmy do piwa. Posmakowałem dobrego piwa pszenicznego. Lekko bananowego, lekko kwaśnego. Piany to to piwo raczej nie mialo. Miało przez chwilę, ale przez chwile to się nie liczy, jak mawiały moje licealne kochanki podsumowując nasze miłosne wyczyny.  W wyglądzie bursztynowo czerwonawe, jak krew mietka  żula z piosenki co to ciągle pił i hemoglobine mu przeplukało z lekka. Aromat jak dla mnie zbyt kwaskowy. Podobny aromat poczujecie  gdy zabierzecie swą miłość na romantyczny spacer, lecz popieprzycie drogę i zamiast w parku wylądujecie na ogródkach działkowych w czasie gdy pod mirabelkami jest żółto od opadłych dojrzałych śliwek, co to ich nikt nie lubi, a każdy wpieprzał za dzieciaka.

W smaku jest w porządku, mirabelkowa kwaskowość pokryta (WTF?) zostaje fajną bananową słodkością, a całość przełamuje lekka goryczkowość taka gorzkawa jak z wigilijnego suszu. Zdecydowanie polecam to piwo. Nie wiem, czy to dlatego, że podpity byłem lekko, lecz piwo smakowo mocno kojarzyło mi się z Apetytem na Życie z Pinty. Mieliście podobne odczucia?

Słów kilka o poniższej fotce. Jak pisałem na początku. Droga do Prawii musiała być zdecydowanie przesrana. Mityczne potwory i wkurzony Perun.  Wyobrażam ją sobie tak jak na zdjęciu poniżej, czyli ciemno i straszno. Samo piwo jest przeżyciem zgoła przeciwnym. Jest miło i delikatnie, stąd moja zmiana nazwy. Nie mogę przecież do piwa mieć pretensji, że było jednym z biesiadników mojej alko degustacji tego sobotniego wieczora i dołożyło cegiełkę do „porannych rozkoszy” dnia następnego.

IMG_0054

Browar:  Perun

Styl: Pszeniczne

Wysokość ekstraktu: 13

Zawartość alkoholu: 5,6%

IBU: ..

Piana: Fajna, drobna, bardzo krótkotrwała

Barwa: Ciemny bursztyn z czerwonymi połyskami

Temperatura: 8 st. C.

Cena: 8,4 zł

avatar
Napisane przez

Majk