American Pale Ale OLIMP Piwne Freaki

Browar Olimp. Dafne American Pale Ale.

Browar Olimp. Dafne American Pale Ale.

Dafne, dafne temu żył sobie chłopak. Kochał ważyć piwo. Warzył je. Z początku tylko w domu, po pewnym czasie również na skalę większą. Komercyjną. W końcu trafił. Trafił w me gusta. American Pale Ale. Styl, jak wspominałem wielokrotnie jest kwintesencją piwa, jako produktu, które ma zgasić pragnienie, dać kapkę przyjemności i delikatnie trącić przy tym zmysły.

Dafne to takie właśnie piwo. Nazwane, jak to u ekipy spod góry Zeusa. Tutaj bohaterką jest bogini będącą symbolem niedostępności i dziewictwa. Ogólnie coś jaka każda laska na dyskotece w dzisiejszych czasach, wiec wszystko się zgadza. Kupy się trzyma. Dzisiejsze dyskoteki to kupa. Jedna wielka kupa. No nie ważne. Dafne jest śliczna (wpiszcie „dafne” w google i wejdźcie w zakładkę „grafika” – wyświetlają siędobre dupy same). Bardziej niż o zakładkę gugla chodzi mi o ślicznie wyglądające piwo. Złote, lekko zmętnione, z olbrzymią czapką. Przelane do mego pierwszego w życiu „szkła dla zboczeńców” prezentuje się wyśmienicie.

Pachnie cytrusowo, rześko. Kwiatowo może z lekka. Jest tu też naftowa nutka. Fajnie. Miluśko. Tego właśnie od APA oczekuję. Pierwszy, drugi, trzeci łyk. Nie jest mocno nasycone. W sam raz. W sam dwa. Każdy łyk wieńczy dość solidna dawka goryczki. Nie znajdziesz tu wielu wymiarów. Nie znajdziesz tu urwania dupy. Znajdziesz za to kawał porządnego, orzeźwiającego piwa. O to mi własnie w upał chodzi. Brawo Olimp.

avatar
Napisane przez

Majk

  • Michał

    Cześć ! Prowadzisz świetny blog,super znasz się na piwie,.Ale warzyć piwo piszemy przez,, rz”Pozdrawiam

  • Lecho

    Niestety, kupione w ub,. tygodniu dwie butle Dafne okazały się jednym wielkim pianotryskiem. Nic nie wypiłem, piwo nawet po 12 godz w lodówce buzowało …. pewnie nieudana partia, bo poprzednia była ok, szkoda że sklep Chmiel w Szczecinie zbył mnie dzisiaj jak frajera.