American IPA (AIPA) Piwne Freaki Solipiwko

Chuck AIPA

Chuck AIPA

W pięknym kraju, za wielką wodą żyli sobie różni ludzie. Jedni czerwonoskórzy, inni, to przybysze przemyceni przy okazji transportu herbaty. Jeszcze inni przybyli tam przez pomyłkę, myśląc, że Krzycho przywlókł ich zupełnie gdzie indziej. Jednym słowem kraj absurdu, McDonaldów i grubasów. W tym dziwnym kraju, w którym samoloty wpadają na wieżowce urodził się nie kto inny jak Chuck. Słynny pogromca teksańskich zbirów. Człowiek, który jako jedyny w świecie rozpoczął trzecią rundę liczenia do nieskończoności. Człowiek, który jednym machnięciem z półobrotu stojąc pod WallMartem w Arizonie skrzywił wieżę w Pizie. Jednym słowem kozak nad kozaki.

Wojtek, jako założyciel browaru Solipiwko ryzykował olbrzymie kłopoty nazywając swoje najnowsze piwo imieniem Chuck. Najmniejsza nutka diacetylu lub zbyt lekki aromat cytrusów, mógł doprowadzić do prawdziwej tragedii. Rozwścieczony pogromca z Teksasu bez większych wysiłków mógł wymierzyć kolejny półobrót w okolice choćby Pałacu Kultury lub, co gorsza, okolice Wałbrzycha niszcząc miliardy ton złota odnalezionych w mitycznym pociągu. Trzeba mieć naprawdę jaja byka, by wypisać na etykiecie te właśnie litery C H U C K.

Jaja, jajami ale Wałbrzych może spać spokojnie. Chuck to kawał dobrego piwa. Po otwarciu bucha w nas amerykański chmiel. Cytrusy, żywice, dojrzałe owoce. To wszystko taranuje nasze nozdrza niczym pociąg sunący przez teksańskie pustkowia (what the fuck? kto pisze te teksty?). O pięknej, gęstej pianie i barwie ciemnego złota wpadającego w bursztyn  nawet nie wspominam. Chuck mógłby poczuć się urażony, że wspominam o rzeczach tak oczywistych. Chodzą słuchy, że kiedyś pewien BeerGeek uraził Chucka. Ten w ramach zemsty, odkleił mu wszystkie kapsle z korkowej tablicy, a co gorsza zaspamował mu Insagrama fotkami Tyskiego i Żubra. Wolę więc nie zaczynać z Chuckiem.

W smaku, Chuck to świetna hamerykańska IPA i nie ma co się rozwodzić. Mamy całą gamę tropików, cytrusów i żywicznego lasu. Mamy porządne tąpnięcie goryczki, może pod koniec już troszkę zalegającej i łodygowej, ale IPA, to IPA. Goryczka musi być. W piwie zachwyciła mnie intensywność smaku i zapachu. Świetnie. Piwo intensywne porównywalnie z odczuciem przyjęcia na klatę półobrotu od Chucka z Teksasu. Zdecydowanie robi robotę.

piwo7blog

Browar:  Solipiwko

Styl: American India Pale Ale

Wysokość ekstraktu: 16,5

Zawartość alkoholu: 6,6%

IBU:  Mocna, cytrusowa

Piana: Biała, drobna, trwała

Barwa: Złoto wpadające w teksański, bursztynowy zachód słońca

Temperatura degustacji: Zdecydowanie schłodzone

avatar
Napisane przez

Majk