Brew Dog Piwne Freaki Wielka Brytania

Brewdog @@#@%$#@

Brewdog @@#@%$#@

Miałem w szkole kilka lekcji ruskiego. Ale nawet te zabiegi nie umożliwiły mi rozczytania o co chodzi na etykiecie. Na szczęście piwo to znałem z internetów, więc wiedziałem co kupuję bez potrzeby angażowania tłumacza, japońskiego turysty, czy Shinjiego Kagawy z Borussii Dortmund.

Ale od początku. Szkocki browar Brewdog znany jest ze swych odjechanych pomysłów. Opisywane dziś piwo uwarzone zostało z okazji otwarcia oficjalnego pubu Brewdoga w Japonii. Na przekór wszystkim Panowie z Brewdoga puścili świat piwo z etykietami po japońsku. Mi się podoba. Swoją drogą. Piwo nazywa się „Hello my name is Konnichiwa Kitsune”, więc może to i lepiej, że etykieta zakodowana jest wg. języka z kraju kwitnącej wiśni. Dlaczego Konnichiwa Kitsune? Otóż Brewdog ma swoją serię Imperialnych IP, które nazywa dość kontrowersyjnie. Warto wspomnieć tutaj wcześniejsze piwa z tej serii. Choćby, „Hello, my name is Vladimir”. Konnichiwa to po japońsku „dzień dobry”, Kitsune to „lis”. Mam wrażenie, że to takie zabawy słowne dla analfabetów, ni chuj nie wiem o co chodzi, ale chyba nie to jest najważniejsze.

Najważniejsze jest to, co jest w środku. W butelce. A w butelce ukryto kawał porządnego piwa. Imperial India Pale Ale z dodatkiem yuzu, czyli takiej azjatyckiej odmiany cytryny, co to wygląda, jakby za długo leżała na sklepowej półce. Po przelaniu do szkła jedyne co mnie zdziwiło, to duża klarowność piwa. Pianę i barwę widać na focie, to nie będę się wypluszczał. Piwo wygląda ślicznie. Tyle w temacie.

Po nosie trzepie nas cała gama owoców. Od mega słodkich owoców tropikalnych, po kwaśnawe cytrusy (yuzu, to Ty?). Zapach nie jest powalająco intensywny, ale za to bardzo przyjemny. Od pierwszego łyka, miałem wrażenie, że pije mocno gęsty miąższ z przejrzałych owoców. Zarówno tropikalnych, jak i cytrusowych. Niskie wysycenie piwa i średnia goryczka powoduje, że piwo jest raczej degustacyjne, niż sesyjne. Smak jest bardzo wyrazisty, mocny, a chyba właśnie takich, mocnych doznań szukamy w piwach. Co warte zauważenia. Podówjna IPA z Brewdoga nie bije po języku karmelem. Zdecydowanie stoi po chmielowej stronie mocy. Dobre to.

Nie degustujcie tego piwa zbyt długo. Po ogrzaniu wyłazi z niego alkohol. Nie to, że piwo staje się słabe. Alkohol(8.2%), wyczuwalny w przełyku powoduje nowe, kolejne doznania. Podoba mi się.

avatar
Napisane przez

Majk