Piwne Freaki Piwoteka Pszeniczne Ale

And now… z Piwoteki

And now… z Piwoteki

Lubię ich. Ekipę z Łodzi, czyli miasta, które też lubię. Wiecie dlaczego? Bo tam mieszka komisarz Alex. Sympatyczna psina. W Łodzi, tak się składa, że umiejscowiona jest Piwoteka. Warzą piwo tu i ówdzie, ale zawsze warzą piwa ciekawe, niekonwencjonalne. Czyli zupełnie jak ja. Piszę tu i ówdzie. Raz piszę siedząc w korpo, udając, że pracuję. Innym razem siedząc na kiblu, piszę na ajfonie, okłamuję syna, że robię „bubu”. Chwila spokoju. Relaksu. Bez klocków lego i pieluch. Czy piszę ciekawie, nie wiadomo. Nie mi oceniać. Mi oceniać za to piwa, więc dziś „coś z zupełnie innej beczki”. Dziś oceniam coś ciekawego. Jak na Piwotekę przystało.

And now something…. to pszeniczniak. Nasycony tak, że do dziś nosem wyskakuje mi bulka. Bulka na kształt tej, co wyskakiwała dzieciom w japońskich bajkach anime dostępnych na kanale Polonia1: „tsubasa”, „gigi la trottlola”. To były czasy. Byłem wtedy młody. Mogłem wycierać bulki z nosa w rękaw. Mogłem. Kto mi bronił. Dziś nie mogę. Jak wielu innych rzeczy. No, ale w życiu zawsze jest coś za coś. Mogę za to pić dobre piwa. Na przykład pszeniczne. O aromacie mocno dojrzałych bananów zmieszanych z cytrusami. Mogę pić piwa dość wytrawne, lekko kwaskowe w smaku. Piwa, o fajnej iglastej goryczce, która idealnie kontruje słodkiego banana. Piwa złote, zmętnione. Mogę, kto zabroni?

No to jak mogę, to piję. Piję „coś z zupełnie innej beczki”. Z Piwoteki. Zdrówko.

 

avatar
Napisane przez

Majk