Piwne Freaki Solipiwko Wędzonki

1978

1978

Wpis potraktujmy jako hołd tej niesamowitej liczbie jaką jest 1978. Jest ona niesamowita z bardzo mega dużo wielu powodów. W 1978 roku urodziło się multum zajebiście fajnych ludzi, którzy dodatkowo mają tę zaletę, że są starsi ode mnie. Jak wiadomo już od przedszkola, wożenie się w towarzystwie starszych od siebie jest zawsze trendi . 1978 jest zajebiste również z innego powodu. Suma cyfr tej liczby daje nam okrągłe 25. A jak wiemy wszystko co 25 jest zajebiste. 25 urodziny są zajebiste. Obchody 25 lecia powstania OSM Ryki też są zajebiste. Idąc dalej, 1978 było aż 37 lat temu, co samo w sobie jest zajebiste, bo „gimby nie znajo”, a zgodnie z trendami czego „gimby nie znajo”, to jest zajebiste.

Tym nieco przydługim wstępem wyjaśniliśmy dlaczego piwo 1978 zostało nazwane, tak jak zostało nazwane. Zajebiste rzeczy muszą być zajebiście nazwane. Dlatego Lego nazywa się Lego, telewizja trwam, to telewizja trwam, a piwo 1978 nazywa się 1978. Jest jeszcze szansa, że jest to data urodzenia piwowara Andrzeja Milera, bo wedle jego receptury to piwo jest uwarzone, ale to by było co najmniej słabe i świadczyłoby o braku wyluzowania kogoś kto nazywał to zajebiste piwo.

Samo piwo jest koźlakiem wędzonym, lecz na szczęście z koźlaka wzięło w zasadzie tylko barwę (i lekki karmel, o czym później). Piwo ma bardzo wysoką i trwałą, lekko beżową pianę. Piękna, brunatna barwa, z leciutkim zmętnieniem. Piwo prezentuje się naprawdę zacnie. Zapach tego piwa, to jest coś o czym można by pisać godzinami. Idąc zawsze pod prąd trendom, jednym zdaniem napiszę, że tak przyjemnej wędzonki w piwie nie czułem jeszcze nigdy (może prócz czasów, gdy kumple wciskali mi  kiełbę z ogniska wprost przez szyjkę do butelki Perły. Tak dla śmieszków). Choć po dłuższym zastanowieniu 1978 pachnie dużo lepiej niż wszelkiej maści opiekane, czy wędzony mięska. Wędzonka łączy się tutaj z (kurwa, jak to napisać) melanoidynowymi  aromatami skórki chleba. Dodatkowo, słodkawe, lekkie nuty karmelowe, w połączeniu z wędzonością kojarzą mi się z wędzonymi śliwkami. Miało być jedno zdanie, a ja się tu trzepię pół akapitu o zapachu. Ale uwierzcie. Zapach jest fenomenalny, a do tego tak intensywny, że już po wypiciu piwa nadal świetnie czuć go w pustym szkle.

W smaku jest odrobinę bardziej słodkawo, przez co skojarzenia ze śliwką są jeszcze bardziej intensywne. Piwo jest dość pełne w smaku, a dodatkowe dość wysokie nasycenie jeszcze bardziej pobudza kubki smakowe do intensywniejszego chłonięcia wrażeń. Siorbałem to piwo, jak niemowlak Bebiko i podobnie jak niemowlak płakałem, że już koniec. Jestem pod olbrzymim wrażeniem. I kto by pomyślał, że Prosiak kiedyś napisze tyle pozytywnych słów o wędzonym piwie. Jak żyć?

_DSC0599-2

 

Browar: Solipiwko

Styl: Rauchbock

Wysokość ekstraktu: 16,5

Zawartość alkoholu: 6,7%

IBU: 

Barwa: Brunatny, przejrzysty.

Temperatura: Lekko schłodzone

avatar
Napisane przez

Majk