Piwne Freaki Piwne podziemie Stout

Piwne Podziemie. Albino stuot

Piwne Podziemie. Albino stuot

Uwielbiam takie klimaty. Uwielbiam, gdy kot ma ogon na nosie. Uwielbiam też, gdy czarne jest białe, a białe jest czarne. Ogólnie w życiu nie powinno być nudno, a że ja jestem dość nudny, to cieszą mnie wszelkiej maści nie nudne, zwariowane inicjatywy. Ucieszyłem się, gdy w ślepia wpadła mi nazwa „Albino stout”. No bo jak? Stout? Biały? Albinos?

Przytargałem go w plastiku do domu, wlałem do szkła i szok. Piwo jest jasne. Nie kłamali, nie oszukiwali. Są na tym świecie ludzie uczciwi! W jakim szoku byłem, gdy powąchałem. Raz, drugi, trzeci. Nie kłamali i tu. Przy zamkniętych oczach wącham ciemne piwo. Kawa, czekolada, lekka kwaśność od palonych słodów. Cuda ludzie, cuda. Nie wiem jak to jest zrobione. Nie jestem Adam Słodowy, więc i w sumie wiedzieć nie muszę (zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa).

W smaku? To samo. Piję ciemne piwo, tylko, że ono nie jest ciemne. Pomyślałem, że w przypadku tego piwa ludzie niewidomi będą trochę poszkodowani, ale humor poprawiły mi kolejne łyki. Niewidomi, nawet jak nie przeżyją wizualnego efektu wow, to przynajmniej wypiją świetne piwo. Ponownie główną wiolonczelę grają tu klimaty od ciemnych słodów. Paloność, kawa, kakao z gorzką czekoladą. Każdy łyk kończy fajna chmielowa goryczka. Wyraźna, lecz nie dominująca. Piwo jest raczej wytrawne, średnio wysycone. Pije się je naprawdę przyjemnie. Zdecydowanie sesyjny trunek. Brawo.

PS. Piłem kiedyś Michaiła Jackona z Hopium i nie podszedł mi tak bardzo, choć piwo miało pozytywny hejp. Tutaj na razie piwo przechodzi bez większego echo. Czemu?

avatar
Napisane przez

Majk