Krajan Lager Piwa codzienne

Krajan Viva Hel

Krajan Viva Hel

Czasem przychodzi taki dzień, gdzie piwo nie służy wyłącznie miłym, wysublimowanym degustacjom. Przychodzi tak dzień, gdy po prostu. Po ludzku. Chcemy by zaszumiało nam w głowie. Zapraszasz wtedy sąsiada i pijecie piwka dyskutując o pierdołach, narzekając na żony, wzdychając na widok nowych, pięknych fur w telewizyjnych reklamach.

Potrzebujesz wtedy piwa mniej wymagającego. Ot takiego prostego. Oczywiście, jesteś piwnym zjebem, co to nie umie popijać bezmyślnie kolejnych „zimnych leszków”. Nie, Ty tego nie umiesz. Musisz kombinować, kupować jakieś abstrakcyjne wymysły.

Jednymi z wymysłów jakie przywlokłem do domu, celem weekendowej zmiany stanu umysłu, były dwa piwa Viva Hel z browaru Krajan. Jedno to „Bursztynowe niefiltrowane”, drugie „Ciemne niefiltrowane”. No, wiecie. To w zasadzie tyle. Tutaj mógłbym skończyć swój wywód i świat by na tym nie stracił. Ale skoro już, ja straciłem kilka zeta, to się podzielę wnioskami.

Od otwarcia butelki (zarówno bursztynowego, jak i ciemnego), do ostatniego łyka toczymy wielką, karmelową bitwę. Każdy kolejny łyk, to setki poległych na polu walki. Pot, krew i łzy. Oba piwa są okropnie słodkie, a dodatkowo mocno trącają alkoholem, zarówno w smaku, jak i aromacie. Mógłbym naciągać tu rzeczywistość, pisać,e piwa są pełne, mają mocną, słodową podstawę, ale po co? Po prawdzie, to trzeba napisać, że oba piwa są po prostu słabe. Kropka.

Czasem żałuję mego zboczenia, przez które kupuję wszystkie nowe wynalazki, które znajdę na półkach. Trzeba było kupić „55” z Gościszewa, Kłosa z Kormorana, dwa Plony z tegoż, a na dobitkę Double IPA z Cieszyna. To nie. Po co? Ja jestem „blogier”, ja mam misję spróbowania i opisania całego chłamu jaki nas zalewa 😉 😉 😉 😉 😉

avatar
Napisane przez

Majk