Lager Pinta Piwne Freaki

Pinta and Tanker. All Ryed żytni Lager.

Pinta and Tanker. All Ryed żytni Lager.

Ależ mi obrodziło Estonią w domu. Oglądałem estońskich hokeistów, piłem estońską dabel IPE, oglądałem cichaczem estońskie modelki. Ale to wszystko pikuś. Wpadło mi w łapy piwo. Lager. Piwo dolnej fermentacji. Piwo ugotowane przez estoński Browar Tanker z polskim Browarem PINTA (nie znam). Do gotującego się piwa dorzucono żytnich chlebów. Dwieście ich było. Podobno. Nie tylko chleba dodano. Żyto też dodano. Czyste. Nie w kromkach. Nachmielono chmielem. A jakże. Dla zmyłki. Chmielem amerykańskim.

Spoilerując nieco napiszę, że udało się. Kur… na prawdę. Zrywa trampki. Świetne piwo. Jak ten blog. Jak moja zajawka do piw. Dobrych piw. Piana zwala z nóg. Jakby w roku 86 zalano taką pianą reaktor w Czarnobylu, to po świecie łaziło by mniej takich wyczesów jak ja, czy królików z kurzymi stopami. Świetnie. Piwo prezentuje się tak pięknie, jak, hmmm, quad na komunię? Sam nie wiem. Pięknie w każdym razie.

Pachnie amerykańskim chmielem. Intensywnie, mocno. Ale w kolejnych węchach, gdy zalejemy już gardło, czuć też słodowość. I drożdże. Lagerowo. Fajnie. Miesza się to wszystko i kontruje już w zapachu. Ale zapach to nic to. To piwo, urywa kły swym smakiem. Rześkością. Piłem je, jak wódkę na weselu szwagra (u siostry znaczy). Z przyjemnością i bananem na ryju. Gęstsze niż zwykły lager. Nie dużo, ale jednak. Fajnie lepi gębę. Z drugiej strony rześkie, cytrusowe. Goryczka idealnie kontruje słód. Lekko kwaskowe (od chlebów pewnie). Wszystko jest tu cacy jak na twarzy fotomodelki. Brawo. Świetne piwo.

avatar
Napisane przez

Majk