Browar India Pale Ale Kraj pochodzenia Oppigards Piwne Freaki Szwecja

Oppigards – Amarillo i cóż, że ze Szwecji?

Oppigards – Amarillo i cóż, że ze Szwecji?

Szwecja to doprawdy dziwny kraj. Oprócz nienawiści do systemu państwa opiekuńczego, które z wojowniczych wikingów zrobiło życiowe cioty, nie wzbudza we mnie żadnych emocji. Być może jedynie lekkie smyranie przy wędzidełku, kiedy jak prawdziwy dorobkiewicz ze wschodu ładuję się z rodziną o 5 rano do kombi w dieslu, aby nakupować niepotrzebnego mi gówna w IKEI w Warszawie. Oraz (co najważniejsze) opierdolić klopsiki z miękkiego mięsa w sosie żurawinowym podane z czymś co wprawdzie przypomina ziemniaki, ale z pewnością ktoś przede mną przynajmniej jeden raz solidnie je przeżuł – takie są gładziutkie. I pyszne!

W niektórych Polakach nadal żywe są wspomnienia o szwedzkim potopie, ale to frustraci, którzy nadal czekają na to, że dostaną swoją wizę do USA w zamian za paszport polsatu. No bo jak tu się gniewać na kraj, którego mieszkańcy na jednej ze swoich wysp wożą zakupy w  taczkach, bo tak bardzo boją się śmierci z powodu nadmiernej prędkości, że zakazali nawet używania rowerów?

Od dziś mam jeden niewielki, bo trzystutrzydziesto mililitrowy powód do tego, żeby Szwecję darzyć lekką, ale jednak sympatią. Nawet pomimo tego, że ich własny król miał tatuaż z hasłem „śmierć królom”. Jeden z moich przyjaciół, który pocił się w tym lecie na kamiennych plażach Gotlandii ofiarował mi w zamian za zniżkę na kupno play station piwo rodem ze szwedzkiej gminy Hedemory. Jej nazwa przypomina wprawdzie jakąś narośl, albo prawdziwie imię p. Macierewicza, ale sprawdziłem i istnieje ona naprawdę. Browar, który w niej warzy nazywa się Oppigards i robi piwo craftowe już od 2003 r. Okazuje się, że Szwecja choć ciotowata, to w piwną rewolucję zaangażowana jest dłużej niż Wspaniała i Szlachetna Rzeczpospolita.

Samo piwo jest singel hopem na chmielu Amarillo. Etykieta wygląda jak Szwecja – niby ładnie, niby układnie, ale wędzidełka nie smyra. Sam aromat jest również jak Szwecja poprawny. Niczym nie zabija, ale też nie straszy. Są tu lekkie nuty sosnowe (która co śmieszne jest w herbie/godle/logo/znaczku Hedemory), i mocniejsze żywiczne. Oprócz tego trochę słodów i z grubsza to wszystko.

W smaku jest nieco biedniej zupełnie jak byśmy przenieśli się do pobliskiej Rosji, ale im dalej w las tym lepiej. Na początku mamy trochę wodnistej słodowości, która sprytnie przechodzi w przyjemną goryczkę, aby na końcu zostawić słodki posmak. Zupełnie jak w polskiej rzeczywistości politycznej gdzie najpierw rządziła PO, potem nastały przyjemne wybory, a teraz możemy poczuć słodki, ciepły i lepki oddech ministra Macierewicza na karku.

Wychodzi więc na to, że piwo robione w Szwecji jest bardzo szwedzkie. To co mnie w nim urzekło najbardziej to sam fakt, że jest. W kraju, gdzie wszystko jest niemile widziane (nawet jazda na rowerze) z uwagi na poprawność polityczną robi się piwa (które przecież zawierają alkohol god damn it!) nowofalowe, i choć może nie są w TOP 10 na rejtbirze to jednak pozwalają nam wypić coś ciekawszego w państwie IKEI niż tylko eurolagery.

avatar
Napisane przez

Misio Kororowy