Lager Okocim Piwa codzienne

Okocim Sezonowe. Cztery chmiele.

Okocim Sezonowe. Cztery chmiele.

Urzekła mnie ta historia. Etykieta znaczy mnie urzekła. Taka oldschoolowa. Jak moje niu balansy na nogach. Takie wiecie. Buty. Postarzane. Fajne. Oryginalne. Zielone tak samo, jak etykieta. Kupiłem więc to piwo. Nie wymagałem wiele. W sumie to nic nie wymagałem. Jak od sobotniego wieczoru przed filmem na cda. Kompletny brak wymagań. Wrzuciłem więc to cacko do siaty, między Krafty. Niech będzie. Tym bardziej, że siaty w sklepie zmienili, wytrzymalsze są. Jedno piwo więc siaty nie urwie. Wziąłem.

A jak wziąłem to mnie kusiło. Cztery chmiele. Osiem. Pińset, kurwa. Dobre pewnie. Wleję do szkła. Co mi szkodzi. Przybłęda taka. Może mnie urzeknie i się przerzucę? Pokocham je? Będę łupał cztery dziennie. W piwnicy. Cichaczem. Blog by na tym ucierpiał, ale poznałbym nowych ludzi. Na odwyku. Ciekawie. Opisałbym później. Tutaj. Na blogu.

Przelałem więc. Wygląd ideał. Jak lalka Barbie sprzed rewolucji. Nienaganny. Przezroczysty jak siki po diecie składającej się wyłącznie z wody. Bąbelki latają jak pojebane. O co tutaj chodzi? Za ładne to. Wącham więc. Nic. Pusto. Przeraziłem się. Miałem już dzwonić do lekarza rodzinnego, że węch mi odjęło, ale nie? Drugi węch, kolejny. Jest coś. Słód jest. Skarpeta. Karton. Chmiel? Cztery chmiele? Pińset? Nie ma. No chyba, że ten delikatny stęchły wyziew to chmiel. Utlenienie? Obecne. Nie wiem. Załamka. Jest też metaliczność, ale pies to jeb… wszystko jedno.

Wypiłem kilka łyków. Słabe. Nie mam co napisać. Zadam Wam zagadkę:

Co to jest?
Ma zieloną etykietę, cztery chmiele i jest słabe do sześcianu?
Cztery chmiele…

W zlew nie poszło, bo szkoda. Niech rwie papę. Ale jeśli ktoś chce z piwa czegoś więcej, to nie. To nie tutaj. Nie ten adres. Dziękuję. Do widzenia.

avatar
Napisane przez

Majk