Pale Ale Piwne Freaki Piwne podziemie

No-Mi Hopback Pale Ale

No-Mi Hopback Pale Ale

Zanim double taxes (opisane tutaj) złapało mnie za fraki i wytarło mną podłogę, zaliczyłem tego wieczora kilka innych piw z Piwnego Podziemia. Jednym z nich jest No-Mi Hopback Pale Ale. Zanim piwo wspólnie wypijemy, to rozszyfrujmy jego nazwę. No-Mi. Była kiedyś taka laska w „Poranku Kojota”. Ten włochaty, od kocich ruchów się za nią szlajał, a na koniec musiał poruchiwać jej niedorozwiniętą siostrę. No, ale tamta to była No-e-Mi, więc nie pasuje. Pozostaje szukać w jakiś skrótach. Od słów skrótach szukajmy. No Minutes. Nicht Minuten, ноль минут, Zero Minut. Dokładnie. No Minutes, czyli ani ułamka minuty. Ani ułamka minuty nie chmielono tego piwa podczas gotowania (czyli zupełnie odwrotnie niż być powinno. WTF).

Piwo chmielone było wyłącznie przed gotowaniem (niech mi ktoś wyjaśni jak, bo nie kumam), na whirpoolu i w Hopbacku (druga część zagadki rozwiązała się sama). Większość chmielu to świeże szyszki. Cóż to za potwór? Maciek z Klanu? Piwo z upośledzeniem?

Wiecie ile trwała moja niepewność? Kilka sekund. Odkręciłem plastikową butelczynę po cisowiance i dostałem takiego strzała w nos, że dobrze, że mnie krew nie zalała. Przylutował mi tak potężny zapach chmielu, że ostatni taki czułem w 1994, jak Ojciec rzucił Perłą Chmielową w Matkę (nie trafił). Oczywiście żart. Tutaj po nosie trąca nas amerykański chmiel. Citra, Simcoe, Centennial. Klasyki. Owoce cytrusowe od Citry i Centeniala, żywiczność z Simcoe. To wszystko atakuje nos zanim zdołamy przelać piwo do szkła (Zacne szkło z Dukli. Kupiłem sobie. A jak? Stać mnie. Po kilku użyciach, wiem, że będę je kochał jak syna).

Wracając do piwa. O pianie nie piszę, bo przetargałem to piwo kilkaset kilometrów w chujowej, plastikowej butelczynie zamknięte w bagażniku Skody. Jakbym w Mercu woził, to pianę mógłbym rozliczać. W Skodzie? Nie mam prawa 😉

Pijąc kolejne łyki tego piwa zastanawiałem się, czy prócz braku chmielenia podczas gotowania, wesoła ekipa z Piwnego Podziemia, nie zapomniała również o dodaniu słodu. W smaku tegoż piwa wpływu słodu nie odnajdziemy ! 😉 😀 Jest chmiel. Potęga chmielu. To piwo powinno być ikoną HOP HEADÓW. Nie ze względu na goryczkę. O tej za chwilę. Piwo powinno byc ikoną Hop Headów, bo jest tak czysto chmielowe, że głowa mała. Goryczka, bo o tą w pierwszej chwili można by się martwić. Nie martwcie się. Chmielu nie było w gotowaniu, więc i goryczka gęby nie urywa. Jest w sama raz. Wyważona. Zbalansowana. Piwo jest dzięki temu mega pijalne. Sesyjne. Pyszne.

Jaram się, jak stodoła po uderzeniu pioruna. Kolejna recenzja i kolejne, wydawać by się mogło lizanie się po jakach. Nie. Nie jest tak. Opisywane piwa z Rożdżałowa pod Chełmem (pod Lublinem (pod Warszawą)) bronią się same. Są po prostu zajebiste. Także, tutaj brak teorii spiskowych. Brak biznesów. Tak po ludzku. Jaram się.

Browar: Piwne Podziemie

Styl: Pale Ale

Wysokość ekstraktu: 12,9

Zawartość alkoholu: 5,8 %

IBU: Średnia, lecz wyraźnie zaznaczona goryczka. Nie zalega

Piana: Biała. U mnie słaba, bo piwo wytelepałem w plastikowej butelce wioząc je do domu.

Barwa: Bursztyn. Zmętnione

 

avatar
Napisane przez

Majk

  • Lukasz

    Nie chłopaki nie płaczą tylko poranek kojota 🙂

  • Prosiak Kororowy

    Brawo dla Ciebie. W nagrodę możesz pójść do kina z siostrą Noemi.

    • Lukasz

      To już lepszy byłby talon

      • Talon do kina? Na szynke w tesco? Jaki talon? Może coś się da zrobić 😉