Belgia Blonde Piwne Freaki

Nie wszystko złoto co srebrne

Nie wszystko złoto co srebrne

Wpis ku pokrzepieniu polskich piw rzemieślniczych. Otóż wpadło mi w łapy piwo Strop z flamandzkiego browaru… yyyyy… uwaga… Roman. Nie wiem, czy o Romana z „Na wspólnej” tutaj chodziło, bo ten gulnąć sobie lubił, ale już się zaszył, więc nazywać brawar jego imieniem to spory nietakt. Może chodziło o Romana reżysera co to lubi młode belgijskie fryteczki. Nie wiem. Wiem tylko, że Roman brzmi kozacko na belgijskiej etykiecie.

Dlaczego napisałem, że wpis jest ku pokrzepieniu serc? Otóż pijąc ostatnio Księżniczkę Wiosny z Pinty stwierdzam, że robimy lepsze piwa belgijskie od samych belgów. Już na wstępie piana zapowiedziała, że będą kłopoty, bo piwo spieniło się tak, że zalałem pół blatu. Jak już udało mi się jakoś ogarnąć tę pienistą powódź, to przyszło mi przeżyć zawód numer dwa. Wąchając piwo przyjemne kwiatowe nuty zostaję zastąpione nutami kiszonej kapusty. Czyli mamy tutaj zapach przyprawionej kiszonej kapusty. Może i spoko, ale mnie osobiście wkurza 😉

W smaku flamandczycy zastosowali podobny trik. Tym razem kwiatowość zastąpili gwoździami. Oczywiście tutaj również może okazać się, że był to zabieg umyślny, choć nawet jeśli, to chyba nie do końca udany 😉 Dzieła zniszczenia dokonuje dość mocno wyczuwalny alkohol i tak jak przyprawiony bigos z dodatkiem gwoździ jeszcze bym przełknął, tak przyprawiony bigos z dodatkiem gwoździ pokropiony alkoholem już mi nie przeszedł. Połowa piwa poszła w zlew.

No słabo słabo. Drogi Romanie.

_DSC0571-2

avatar
Napisane przez

Majk