Nepomucen Pale Ale Piwne Freaki

Nepomucen. Smoke. Pale Ale na słodzie wędzonym gruszą.

Nepomucen. Smoke. Pale Ale na słodzie wędzonym gruszą.

Sposobów wędzenia jest wiele. Można podwędzić ojcu telefon, by pokazać ziomkom na dzielnicy, że mamy najnowsze Angry Birdsy. Można pójść krok dalej i zawędzić saszetkę z forsą na najbliższej stacji benzynowej. Tego sposobu zdecydowanie nie polecam. Ryzyko, że nasza morda pokaże się w jutrzejszym wydaniu internetowego wydania pisma „Radomianin 24” jest zbyt duże.

Polecam raczej wędzenie spokojne. Wędzenie związane z dymem i ogniem. Podpalenie domu sąsiada, który podrzuca nam śmieci do kontenera też raczej odpada. Zostaje nam wędzenie słodu. Tak. Wiem. Hobby dość wysublimowane, można rzecz dość hipsterskie. Ale kto, jak nie my. Wy znaczy. Polecam.

Dzięki takim właśnie hobbistom mamy przyjemność nawiązywać dziś ze sobą więź. Internetową. Ja opisuję piwo. Ty nudząc się tym tekstem dłubiesz wykałaczką w rowku między klawiszami P i O  na klawiaturze. Piszę dziś o piwie sesyjnym, mega pijalnym, ale wnoszącym na imprezę coś jeszcze. Jak dobry ziomek, który na domówkę prócz flaszki i kondomów przynosi też broń automatyczną. Lub coś w deseń. Lubisz go. Na wejściu.

Tak jak polubisz to piwo. Nie jest to zwykłe, jasne pale ale, którym płuczesz usta rozmawiając ze znajomymi o morświnach, rodzajach drewna stolarskiego, czy o czym się tam przy piwie gada. To piwo zaskakuje świetnym aromatem dymu. Ale nie jakiegoś tam pierdu z komina. To aromat porównywalny z podpaleniem sadu. Jeśli w dym może przenosić zapach owoców, to dym mieszkający w tym piwie właśnie to robi.

Mam nadzieję, że to nie autosugestywna jazda po przeczytaniu etykiety. Ciekawe doznanie. Nie to, że macie rzucać wszystko i jechać w Bieszczady zabierając ze sobą kratę tego piwa. Lecz jeśli chcecie zaskoczyć się czymś jeszcze prócz odkryciem włosów w swoim nosie, to bez problemu mogę polecić Wam to piwo.

avatar
Napisane przez

Majk