Miss Ginger zdradziła

Ten Typ Mes rapował, że „z nudy właśnie wzięła się Utoya”. Trudno się nie zgodzić.

Nienawidzę nudnych piw. Wole wypić piwo, które miało być ciekawe, ale coś nie wyszło lub się zepsuło, bo wtedy przynajmniej jest o czym dyskutować i wyzwala to w nas  jakieś emocje. Choćby i negatywne. Bez emocji bowiem jesteśmy martwi. 

Zacznę jednak od początku. Będąc w piwnicy chciałem wziąć coś, czego jeszcze nie piłem i co przy okazji wydaje mi się ciekawe. Wybór padł na Miss Ginger z Faktorii. Etykieta, choć grubo spikselowana jest całkiem interesująca i na pewno z pomysłem. Sądziłem więc, że i piwo będzie z pomysłem. Jakże ja się myliłem. 

Tym z Was, którzy w szkole mieli język zaborcy, lub radziecki powiem, że po angielsku słowo ginger ma dwa znaczenia. Coś jak u nas polityk=złodziej (choć wg mnie powinien równać się z niedojebem). Wracając jednak do języka Shakespeare’a: słowo ginger oznacza zarówno imbir jak i osobę o rudym kolorze włosów (choć mówi się, że rudy to nie kolor). Pech chiał, że w browarze nie mieli żadnej martwej dziewicy o takiej barwie włosów, którą mogliby wrzucić do kotła warzelnego. Nie chcieli jednak zmieniać nazwy, bo etykiety poszły już do druku.  W związku z tym uznano, ze lepiej po prostu dodać imbiru i powinno coś z tego wyjść. Szczerze żałuję, że w Faktorii nie udało im się znaleźć choćby jednego martwego lisa przy drodze. Choćby małej rudej wiewióreczki, którą przyniósłby im kot sąsiadów. Wówczas być może coś by się w tym piwie działo. 

Jednak ku mojej rozpaczy nie dzieje się w tym piwie prawie nic. Oczywiście prawie, bo oddać muszę sprawiedliwość i wyraźnie zaznaczyć, że NIE JEST to ZŁE piwo jako takie. W aromacie czuć słody w typowo lagerowym stylu jak i (uwierzcie lub nie) łąkę pełną rumianku, albo krem zrobiony z tego kwiatka (czy zioła?). Jednak jest to cholernie lekkie, małe i bez wyrazu. Przypomina mi to auto:

Tata nano

Jeśli chodzi o smak to pijąc Miss Ginger czuję się jak ateista w opuszczonym kościele. Jest nudno, pusto i nie wierzę, że mnie coś jeszcze ciekawego tutaj spotka. Goryczki oczywiście nie brakuje, bo i niski ekstrakt nie wymaga jej zbyt dużo. Jest ona jednak tępa jak wypowiedzi p. Kononowicza i w sumie miał rację mówiąc, że „nie będzie niczego”.

Nie jest to piwo, które koniecznie należy przelewać do szkła, żeby nie uronić nic z jego aromatu i smaku – uwierzcie mi, że nic nie stracicie waląc je z gwinta, a może dodatkowo do głosu dojść smak drożdży. Można pomyśleć, że to idealne piwo na lato. Prawda jest jednak taka, że gdyby na dworze było 30 st. C i bardzo chciałoby mi się pić to wypiłbym wodę. Jeśli bardzo chciałoby mi się piwa, to kupiłbym Perłę, wsparł lokalne miejsca pracy i zapomniał o niej tak samo szybko jak zapomniałem o Miss Ginger. 

Browar: Faktoria

Styl Piwa: Pale Ale

Wysokość ekstraktu: 13,1 Blg

IBU: 38

Barwa: Ciemnozłota

Piana: Grubo i drobnopęcherzykowa, szybko znika

Temperatura: 10 st. C

Cena: 7,5 zł

Miss-Ginger-600x402

avatar
Napisane przez

Misio Kororowy