American Pale Ale Maryensztadt Piwne Freaki

Maryensztadt – Papa Americano

Maryensztadt – Papa Americano

Panią Krystynę Czubównę znają wszyscy. Miła, rozpoznawalna, nieekscentryczka z miłym głosem. Browar Maryensztadt także zaczyna rozpoznawać coraz więcej ludzi. Warzą piwa miłe, nieekscentryczne, a ich piwowar także ma miły głos. O ile jednak będąc miłym i ułożonym masz szansę zostać przodownikiem w swojej grupie neokatechumenalnej, o tyle raczej nie poderwiesz fajnej laski na to, że w lodówce masz jajka ułożone wg rozmiaru, a ostatni raz zaryzykowałeś kupując twaróg, któremu brakowało dwa dni do terminu.

Browar Maryensztadt właśnie z czymś takim mi się kojarzy. Oczywiście nie z twarogiem, ale jeśli miałbym z kimś iść na całonocne czuwanie do kościoła to poszedłbym właśnie z ich piwami. Piłem dotychczas trzy ich produkcje i wszystkie były bardzo stylowe, poprawne i bez wad. Liczyłem na to, że ich Papa Americano pokaże pazur. Miałem nadzieję, że niczym Donald Trump uśmiechnie się szyderczo i wypali sensacją w stylu propozycji krzyżowania wszystkich socjalistów, albo zaskoczy ciekawie dobranymi butami. Nic takiego jednak nie ma miejsca.

Na samym początku barwa bursztynowa generuje bardzo ładną i gęstą pianę. Wszystko wygląda wspaniale. Piana osadza się na szkle jak samoopalacz na skórze kandydata republikanów. Wciągając aromat nosem mamy pewność jakiego rodzaju piwo pijemy. Wprawdzie nie ma obiecanych na etykiecie sosny i żywicy, ale nieco cytrusów i cała masa słodkich owoców przypadną każdemu do gustu. Oprócz tego pojawia się wyraźna słodowość, która może nieco zastanawiać. Nie jest to bowiem coś, co najczęściej czujemy w aromacie APY.

Przechodzimy więc do najważniejszej części czyli smaku, a tutaj czeka nas lekkie rozczarowanie niczym ww. przodownika neokatechumenatu, który w odpowiedzi na próbę podrywu słyszy jedynie: „przepraszam, ale mój kot się porzygał. Muszę wracać do domu.”. Rzucane przez nas na odchodne „a ja nie mam telefonu!” tylko częściowo poprawia nam nastrój. Tak więc w smaku Papy na pierwszy i bardzo wyraźny plan rzuca się głęboka słodowość. Goryczka oczywiście ją kontruje, ale tylko na tyle na ile musi. Wychodzi z założenia, że dostateczny to też dobra ocena i osiągając ten poziom przestaje się dalej starać.

Jest to więc kolejne dobre i poprawne piwo, ale zaczyna mi w ofercie Maryensztadtu brakować piwa, które zrobi furorę i chociaż przez 2 dni będzie o tym trąbił piwny fejsbuk, lub po prostu z ust do ust zacznie krążyć info o tym jakie zajebiste piwo tym razem uwarzył Maryensztadt.

 

Komu polecić Papę? Każdemu kto lubi APA, każdemu kto tego stylu nie zna ponieważ łatwo się będzie na tym piwie go nieco nauczyć. Generalnie jak wszystkie piwa ze Zwolenia polecam każdemu.

 

SONY DSC
SONY DSC

 

 

avatar
Napisane przez

Misio Kororowy