Browar Lwówek Piwa codzienne Porter Bałtycki Styl piwa

Lwówek Porter 18, czyli wiśniowa wycieczka w przeszłość

Lwówek Porter 18, czyli wiśniowa wycieczka w przeszłość

Dziś na warsztat wchodzi piwo Lwówek Porter, w wersji lżejszej, czyli 18 w skali Plato. Wszystko, co zawiera w swej nazwie „Lwów..” *, już zawsze kojarzyło mi się będzię z jedną wycieczką. Wycieczka ta była wyjazdem integracyjnym w poprzednim zakładzie pracy. Człowiek na wyjeździe integracyjnym to nie człowiek, to stan umysłu. Przez trzy doby alkoholowego maratonu:

-widziałem babę z osłem prowadzonym na sznurku środkiem sześciopasmowej arterii w centrum miasta (wszyscy kierowcy ją grzecznie mijali nawet nie trąbiąc).

-chciałem kupić kamaza od pracownika ukraińskiego odpowiednika LPRD (nie sprzedał :/)

-tysiąc razy usłyszałem z ust przewodniczki, że „po prawej stronie mieszkali bogaci Żydzi” (czy wszystkie wycieczki jeżdżą z tą Panią w jednym kierunku po Lwowie? Nie usłyszałem ani razu, bo bogaci Żydzi mieszkali po stronie lewej)

-bladym świtem szukając czegoś, by ugasić suszę w ustach trafiłem na stację benzynową. Siedząc na murku, popijając waniliową colę zobaczyłem coś niesamowitego. Na stację podjechał tir. Z tira wysiadł Pan kierowca. Podszedł do lady bez tankowania tira. Pomyślałem sobie, że kupi hot-doga i pójdzie. Otóż nie. Pan sprzedawca postawił na ladzie kieliszek (na oko 50ml) i wlał czystej wódeczki. Pan kierowca, łyknął, zapłacił, po czym wpakował się do tira i pojechał. Skandal !! Przecież picie wódki BEZ ZAPOJKI jest nie zdrowe.

-w drodze powrotnej dowiedziałem się, że próba kupna czapy z dużym rondem od poważnych panów pracujących na granicy, kończy się kilkugodzinnym karnym pobytem autokaru na przygranicznym parkingu

Kurna, Szyszki to blog o piwie, a ja bredzę nie na temat. Zmierzam już do sedna. Otóż z wyprawy tej zapamiętałem mocno dwie rzeczy:

-ciągle jedliśmy cuchnące rybami żelki (hipster, powiedziałby, że miały aromat sushi)

-prócz wódki piliśmy coś, co miało trochę mniej % i było aromatyzowane na wiśniowy lub orzechowy smak.

I ten wiśniowy aromat i smak, prócz „LWÓWka” skojarzył mi tego Portera z pijacką wyprawą na wschód. Już po otwarciu go i przelaniu do szkła wszystko wokół zaczęło pachnieć wiśnią. Słodką wiśnią i orzechem. Ogólnie czekoladowymi cukierkami z wiśniową, alkoholową wkładką. Lwówek jest porterem lekkim. Choć wraz z ogrzaniem zaczyna trącać język i nos alkoholem oraz starą piwnicą (kolejne skojarzenie, tym razem z lwowskim knajpami na starówce). Ja, jako porterowy leszcz, chyba go nie doceniłem. Ot przelałem do szkła, podegustowałem z godzinkę, a zagrzaną resztkę wylałem. Na tę chwilę, tak jak nie przydarzy mi się już raczej tak libacyjny wypad na weekend jak ten do Lwowa, tak nie bardzo widzę opcję, by Lwówek 18 umilał mi w najbliższym czasie wieczór.

*Misio się pewnie przywali, że co ma Lwówek, do Lwowa. (a tu Cię zaskoczę i zmilczę) Co ma Pan Jakubiak do „baby z osłem” (chyba więcej niż sądzimy). I ogólnie napisze znów, że jestem ignorantem piwnej wiedzy. Niedobry „janusz piwny”. Choć jak się przywali na górze, to później przeczyta ten przypis na dole i mu się na ułamek sekundy głupio zrobi, że ja jednak coś kumam. Wyczytałem kiedyś w Fakcie, że piwa Lwówek nie warzą na Cmentarzu Orląt Lwowskich, lecz w Lwówku Śląskim na recepturze zaczerpniętej na tej z browaru w Ciechanowie.

_DSC0281

Browar: Lwówek

Styl Piwa: Porter Bałtycki

Wysokość ekstraktu: 18,1% wag

Zawartość alkoholu: 8,5%

IBU: bd.

Piana: Cieniutka, szybko redukująca się

Barwa: Ciemnozłoty, jasny bursztyn

Temperatura: 16 st. C.

Cena: 5,6 zł

 

avatar
Napisane przez

Majk