Foreign Extra Stout Pinta Piwne Freaki

Lublin to Dublin 2016. Foreign Extra Stout.

Lublin to Dublin 2016. Foreign Extra Stout.

Wbijam do sklepu po perełkę i słyszę rzecz niespotykaną. Rzecz, która napełniła mnie optymizmem. Optymizmem tak wielkim, jak optymizm psiaka wybiegającego ze skurczem pęcherza na dwór. Psiaka widzącego drzewko, murek, czy oponę mojego samochodu. Szczęście. Szczęście w czystej postaci. Wbijam więc do tego sklepu jak psiak na siku i widzę starszego pana. Z wnukiem na rękach. Starszy Pan mówi do sprzedawcy: „czy jest już może Lublin to Dublin? Piłem poprzednie piwo z tej serii i było świetne.” Yyyy. Konsternacja, jak w korpokiblu, po zauważeniu że skończył się papier. Pan doskonale wiedział, że warka jest uwarzona. Nie wiedział, że jeszcze nie dojechała do sklepów (dwa tygodnie temu). Szok. Brawa.

Drogi starszy Panie. Nie zawiedziesz się Pan. Tegoroczne piwo jest w stylu FES, czyli tym skurczybyku, który bezczelnie próbuje podszywać się pod RIS’a, ku wielkiemu oburzeniu Macierewicza i świty BJCP. Czarne, gęste i nieprzejrzyste piwo. Pokryte wielką czapą brązowej, gęstej piany. Całość wygląda jak jakieś pieprzone czarne lody trząchane w niedzielne popołudnie po procesji. Wiecie, że ja praktykujący jestem. Kocham Boga, wiec to komplement dla tego piwa. Wielki. A jak lody, to czekolada. Gorzka. Kawy multum jak w kawiarni na rogu. Jest też paloność od słodów. Całość jest intensywna jak seks królików, więc sami widzicie. Pięknie. Mocno. Ciężko, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. To nie jest piwo, które pieprzniecie pod sklepem i pojedziecie dalej na rowerową wycieczkę z dziećmi.

Tym bardziej po pierwszym i kolejnych łykach. Te posadzą Was na krzesło i karzą skupić się na tym co pijecie. Piwo jest pełne. Czekoladowe. Deserowe. Aksamitne, jak muszka ucznia nudzącego się na wczorajszym zakończeniu roku szkolnego. Gładkie jak wyprasowana koszula Pana od WueFu siedzącego na tym samym apelu. Pan wuefista ma gorzej, bo przed oczami świta mu dwa miechy walenia gazu bez stresu, że jakiś rudy gówniarz wyczuję rano co było grane i naskarży do dyry. Delikatna kwaśność od palonych słodów idealnie balansuje słodką czekoladę i zbożowe nuty. Ekstra. Starszy Panie ze sklepu. Jeśli smakowały Panu poprzednie odsłony tego piwa, to ta odsłona zrobi Panu dobrze. Świetne piwo.

avatar
Napisane przez

Majk