American IPA (AIPA) Piwne Freaki

Lśnienie Wheat AIPA HopKins

Lśnienie Wheat AIPA HopKins

Wheat IPA. Trzechkumplowskie PanIPAni postawiło poprzeczkę naprawdę wysoko. Gdzieś, gdzie skacze tylko Siergiej Bubka i Artek Partyka w najlepszym okresie kariery. Okazało się, że można. Na lekkoatletycznej bieżni, bez większej rozgrzewki stanął Browar Hopkins. Piwem Lśnienie doskoczył do poprzeczki. Nie napiszę, że przeskoczył, bo nie o to chodzi. Doskoczył, dotknął jej. Po czym, z gracją godną największego dżentelmena, wycofał się z kolejnego kroku. Z szacunku, dla starszych kolegów, Trzech Kumpli znaczy. Okazuje się jednak, że zalśniło na naszym rynku i mamy już dwa światowej klasy piwa w tym stylu. Pszeniczne India Pale Ale. Ja wiem, tutaj z przedrostkiem A, ale nie wchodźmy w szczegóły.

Jasnozłote, mocno zmętnione piwo. Na piwie wielka czapa gęstej piany. Piany gęstej jak bita śmietana. Zajebistej. Musiałem ją niemal rozdmuchiwać gębą, by dostać się do aromatu. Jak już rozdmuchałem, to piwo obdarzyło mnie intensywnym zapachem zboża, chleba i oczywiście owoców. Ku mojemu zaskoczeniu, były to bardziej słodkie owoce tropikalne, niż rześkie cytrusy, ale przyznać trzeba, że komponuje się to genialnie. Śmiem twierdzić, że na tym polu piwo pachnie nawet lepiej niż stawiane u mnie za wzór trzechkupmlowski wyrób, co to jest panem i panią w jednym.

W smaku mamy dwie bardzo fajne rzeczy. Pszeniczną podbudowę, owoce, które przechodzą już w bardziej w cytrusową, rześką stronę mocy, a wieńczy to wszystko mega fajna, ostra, lecz niezalegająca goryczka. Goryczka w cytrusowo żywicznym tonie. Rzeczy wypisałem trzy, zamiast dwóch, ale co zrobić. Fakt jest taki, że Lśnienie jest jednym z lepszych, lekkich piw, jakie ostatnio piłem. Waliłbym je litrami, gdyby nie to, że jest tyle innych piw do spróbowania.

Polecam całym sercem, a że po światczno noworocznym obżarstwie mi się przytyło, to serce mam duże. Warto więc.

 

avatar
Napisane przez

Majk