Bednary Pale Ale Piwne Freaki

Łowieckie Pale Ale

Łowieckie Pale Ale

Śnił mi się Św. Hubert. We śnie powiedział mi, że obserwuje mnie od jakiegoś czasu. Pomyślałem, że to swego rodzaju nobilitacja. Po kilka zdaniach okazało się, że nie do końca, gdyż Hubert stwierdził, że jak mnie tak obserwuje z góry, to wyglądam mu na wieśniaka. I tutaj ogarnęła mnie senna konsternacja. Co o tym myśleć? Jako, że: a) jestem optymistą, b) wieśniak w mojej opinii, to określenie pozytywne, to pomyślałem, że spoko. I spytałem go co w związku z tym. Hubert był na nielekkim rauszu po ostatnim polowaniu i gadał coś bez większego sensu (a może akurat tej  sennej części nie pamiętam?). Później obudził mnie potomek i nic się nie dowiedziałem. Tak czy siak sen ten odbił na mnie pewne piętno. Napiętnowany tym piętnem zwróciłem w sklepie uwagę na najbardziej leśno roślinną etykietę walącą po oczach naturalnie zgniłą zielenią.

Zielony pnączobluszcz chmielu, na zielonym tle. Do tego czcionką zapożyczoną z Worda 95 ciapnięte na środku ŁOWICKIE PALE ALE. Gdybym postrzegał słowo „wieśniacka” jak większość społeczeństwa, to określił bym ją właśnie jako „wieśniacką”.  Jako, że postrzegam to słowo inaczej, to etykietę tę nazwę po prostu chujową. Zamiast babuń co to śpiewały KokoKoko Eurospoko, browar Bednary powinien zatrudnić do projektu etykiety po prostu grafika.

Co tam pod etykietą? Pod etykietą dzieje się całkiem nieźle. Piwo uraczyło mnie świetną pianą. Pianą w najlepszej formie. Gdy nalewałem go do szkła, to żarówki ledowe wiszące nade mną srały ze strachu, że piana jest w stanie je oblepić, jak będzie rosła w takim tempie. Piana zadomowiła się w szkle na dobre i by dostać się do piwa musiałem wyjąć z rosołu chochlę do zupy, bo pianę tę lekko uszczuplić.

Gdy po użyciu chochli i maczety piana ustąpiła, piwo raczyło mnie nadal. Tym razem zapachem. Jest bardzo tropikalnie. Są tutaj słodkie cytrusy. Jest skórka pomarańczy. Jest lekko chlebowo. Piwo pachnie tak idealnie dopasowując się w styl, że nawet dwunastoletni Passat na giełdzie pod Poznaniem nie wpasowuje się w styl polskiej motoryzacji tak bardzo.

Po godzinie wycinania piany maczetą i po kolejnym kwadransie spędzonym na wąchaniu piwa wziąłem pierwszy łyk. Później drugi, bo mi w gardle zaschło. Później jeszcze wziąłem trzeci i czwarty. Piąty. Przy szóstym zacząłem się niepokoić, że mam tylko jedną butelkę. Wnioski? Poczekajcie, jeszcze tylko łyk… Jeszcze jeden. Pyszne. Jedyne czego mogę się przyczepić (ale czy to minus w Pale Ale, czy moje zboczenie?) to dużo mniejsza niż w zapachu intensywność słodkich owoców. Goryczka również nie jest jakaś powalająca (ale to też nie minus). W smaku do głosu dochodzi słodowa podstawa piwa. Nie mamy tutaj oblepiania podniebienia co przy tym ekstrakcie jest naturalne. Ale wszystko powyższe sprawia, że to piwo jest niesamowicie pijalne. W tagach przy wpisie umieszczam śmiało trzy litery.  BBB

Brawo Browar Bednary.

_DSC0454

Browar:  Bednary

Styl: Pale Ale

Wysokość ekstraktu: 12,5

Zawartość alkoholu: 4,7%

IBU: .

Piana: Meega obfita i trwała.

Barwa: Bursztyn. Przyjemnie dla oka zmętnione.

Temperatura: 7 st. C.

Cena:  9,5zł (w centrum miasta kupione, więc zabuliłem pewnie za to)

avatar
Napisane przez

Majk