Bez kategorii Pinta Piwne Freaki

Kwiecista księżniczka i pszczółka maja

Kwiecista księżniczka i pszczółka maja

Polski craft rośnie w siłę. Pokazują to kolejne kooperacje naszych rodzimych rzemieślników z uznanymi w Europie markami. Tym razem ekipa browaru Pinta pojechała do kraju, w którym w wódkę zagryza się żabami i ubełtali wspólnie piwo w stylu Saison. Styl piwa nie do końca mi podchodzi, ale ciekawość wzięła górę.

Księżniczka wiosny stała w ciemnej szafie przez dobę i było mi smutno patrzeć jak usycha niczym bratek mojej żonie na balkonie (rymy na Szyszkach zawsze na propsie). Zrobiło mi się jej bardzo szkoda, więc zabrałem ją na spacer na łąkę. Tam wśród wiosennych kwiatów mogliśmy dotykać się i głaskać do woli (bez nagości) bez narażania się na kąśliwe uwagi współlokatorów i innych niepojebanych ludzi.  Śliczna panna „Princesse de Printemps” nie zdawała sobie jeszcze sprawy, że nasze zabawy to tak trochę jak głaskanie świnki, która wieczorem posłuży jako surowiec na grilla. Ważne jednak, że na ostatnie godziny życia księżniczka odżyła. Znów lśniła swym licem wśród kwiatów (mrówek, pająków i całej reszty badziewia pełzającego po łące).

Księżniczka po spacerze spędziła dłuższą chwilę w lodówce, co wcale nie odebrało jej wigoru i chęci do życia. Zobaczcie jaką to piwo ma pianę.

_DSC0706 Coś wspaniałego. Gruba czapa (do księżniczki pasuje bardziej czapunieńka) pianki  nie odstępuje  nas przez całą degustację. Korzystając z tego, że piwo dostępne jest w  wielgachnej butli dla   alkoholików, dolewałem sobie tego piwa co jakiś czas, by wciąż  utrzymywać tą piękną pianę.

 Wąchając to piwo miałem wrażenie, że mój nos nadal nie wrócił z naszej łąkowej orgii z    księżniczką. Jest bardzo słodko, kwiatowo. W tle przebijają się lekkie owoce o lekko mdławym   aromacie (mirabelki?). Z miejsca skojarzyło mi się to z poranną przygodą, gdy na kanale MiniMini   zrobiłem sobie z synkiem maraton Pszczółki Mai (ja kibicuję Guciowi. Można by rzecz, że on jest  moim życiowym idolem).

 Piwo jest bardzo przyjemne w odbiorze oralno ustnym. Miło zalepia podniebienie. Osobiście nie jestem wielkim fanem klimatów kwiatkowych w smaku i aromacie piwa, ale trzeba oddać ekipie pintowoflamandzkiej, że dali radę i piwo to daje fajne wrażenia ustne. Jest miło słodkawo, a wszystko kontruje posmak alkoholu, lecz w przyjemnym słodkim wydaniu. Goryczki nie odnotowałem.

Księżniczkę degustowałem bardziej w stylu winnym, czyli dolewałem sobie kapkę co jakiś czas przez co degustacja trwała pół soboty, a tłumacząc na język ludzki, w stylu winnym, czyli „uznaję Pana za winnego rozpadu Pańskiej rodziny. Spowodowane zostało to, kupowaniem piwa w dużych butelkach i picie go przez pół soboty z głupkowatym tekstem -> do południa jedno piwko wypiłem”.

Fajnie, że polskie browary rzemieślnicze wchodzą w kooperacje z europejskimi markami. Lada moment na blogu opiszemy Kwaśną Alfę z kooperacji Pint z To Ol 🙂

_DSC0705

avatar
Napisane przez

Majk

  • Smakosz

    Bardzo faje piwo, ale absolutnie nie warte tej przegiętej ceny. Zaciekawiony kupiłem na festiwalu piwnym w Warszawie i jak mówię, nie byłem rozczarowany smakiem, ale 20 dychy za butelkę??! No fakt, że butelka nietypowo duża, ale bez przesady. Na stoisku obok kupiłem parę piwek z browaru 100 mostów po ok. 7 zeta i wszystkie smakowały mi tak samo dobrze 🙂 A tego samego dnia w sklepiku piwnym na Ursynowie dokupiłem Femme Fatale za 5 zeta i było też pyszne 🙂 Więc, naprawdę, jestem fanem piwnej rewolucji, ale ona sam zżera swój ogon w ten sposób

    • Prosiak Kororowy

      a to już temat na całą debatę, ale masz bardzo dużo racji