Jan Olbracht Piwne Freaki Stout

Kuźnia Piwowarów 2016. Milk Stout by Michał Białozór

Kuźnia Piwowarów 2016. Milk Stout by Michał Białozór

Dobrze to sobie ktoś wymyślił. Konkursów jest wiele. Jest konkurs na najpiękniejszego loka na grzywce (wygrał Seba z Mokotowa). Są tez konkursy w wędzeniu kiełbasy, czy też konkursy na najgłupszego polityka. Wszystko jest. Znane i oklepane. Świat nie znosi próżni, więc piwowarzy też mają swoje konkursy. Różne. Większe lub mniejsze. Te prestiżowe bardziej lub mniej.

Jednym z tych bardziej jest konkurs zwany Kuźnią Piwowarów. Zabawa polega na tym, że każdy może wysłać swoje piwo do Piotrkowa Trybunalskiego i jeśli owo piwo dostanie okejkę od jury, to twórca zaproszony zostaje na rozmowę. Jeśli na rozmowie okaże się, że piwowar domowy nie jest złamasem, da się z nim dogadać i nie wykazuje on niekontrolowanych napadów agresji, czy ślinotoku, to ma spore szanse, by wygrać konkurs.

Jak już go wygra, to piwo wedle receptury, której przyjechał bronić zostanie uwarzone na komercyjna skalę. Uwarzone, zabutelkowane i puszczone w Polskę  z jego wizerunkiem i podpisem. Nieźle co? Wyobraź sobie, że jesteś kaletnikiem, a twoja torba idzie w Polskę i jest sprzedawana w najlepszych salonach z torbami i innymi rzemieniami. Nieźle? Nieźle.

No i taką torbą jest dziś piwo w stylu Milk stout. Michał Białozór pojechał do Piotrkowa, opanował ślinotok, ponawijał szanownemu jury i oczarował. Oczarował wszystkich swym ciemnym piwem z dodatkiem prażonych płatków kokosowych.  Piwo pyszne. Piwo zaskakujące i polecam je każdemu, kto zobaczy je na półce.

W zapachu jest wanilia z czekoladą. Pachnący deser w płynie. I jak już myślisz, że powąchałeś sobie, czas na płaszcze i do domu, na salony wchodzi kokos. Wiórki kokosowe. Nie jakoś miażdżąco intensywnie, ale wyczuwalne bez problemów. Bez wmawiania sobie przed lustrem, że je tu czuć.

Pierwszy łyk to druga porcja deseru. Kurtki nie zakładasz. Z przyjęcia nie wychodzisz. Faktura piwa jest aksamitna i robi dobrze w jamie ustnej. Nie ma tu nic z wodnistości. Wysycenie troszkę bym ukrócił, bo szczypie w język. Szczypie zakłócając spokojne rozchodzenie się deseru po ustach. Czekolada kokosowa. Z wanilią. Brak tu klimatów palonych. Jest słodko. Miło. Fajnie. Jak na niedzielnych lodach z rodziną.

Cała koncepcja konkursu bardzo mi podeszła. W zasadzie wszystkie dotychczasowe piwa były na wysokim, świetnym poziomie, ale to co wyrabia kolega Michał w swoim Milk Stoucie to inna planeta. To kosmos prawdziwy.

avatar
Napisane przez

Majk