Piwne Freaki Piwoteka Saison

Krasnale u bram. Piwoteka

Krasnale u bram. Piwoteka

Na Szyszkach wszystko ma swój porządek i ład. Idąc tym tokiem myślenia zaproszę Was właśnie na najciekawsze z tegorocznych piw świątecznych. „Krasnale u bram” z łódzkiej „Piwoteki”. Cofnijmy się o miesiąc z hakiem. Każdy zamyka teraz oczy i przypomina sobie jak to w tegoroczną wigilię było. Odrzucamy wspomnienia tarzania się w błocie po wódce i nacierania się cebulą ze śledzia w wódkowym widzie.
Nie o taką wigilię walczyliśmy, więc skupmy się na tych dobrych wspomnieniach. Smażony karp. Kutia, kompot z suszu. Zapach piernika i dłonie pokłute igłami świeżej sosny.

Odrzućcie, pisząc matematycznie „odejmijcie”, smażonego karpia i macie zapach piwa „Krasnale u bram”. Niesamowite. Brunatne piwo, z prawie niezauważalną pianą pachnie tak, że zbierając razem wszystkie kompoty z suszu pichcone przez moją matkę, czy babcie, przez wszystkie Wigilie jakie dany mi było przeżyć, nie nawącham się suszu tak jak z tego piwa. Nie wiem, co ta „Piwoteka” tam naczarowała. Suszone śliwki, jabłka, gruszki. Wiecie z czym kojarzy mi się ten zapach? Kupowaliście kiedyś susz na targowisku? Po kilkanaście deko każdego suszonego owocu. Sprzedawca pakuje to do oddzielnych torebek. No to wracacie z tymi torebkami do domu, otwieracie je, by wsypać zawartość do gara. Przez kilka minut w kuchni roznosi się taki właśnie zapach. Zapach „Krasnali u Bram”.

W smaku jest jeszcze ciekawiej. Wyobraźcie sobie, że macie dwie mamusie, co w czasach gender nie jest wcale tak mocno niemożliwe. Albo, że macie szczęście spędzać wigilię pod jednym dachem z matką i babką na raz. W takim, wyobrażonym przypadku bardzo możliwe jest, że jedna z kobiet matka, lub matka matki rozpakowują kupione na targu suszone owoce. Druga w tym czasie doprawia świeżutki piernik. Doprawia go cynamonem i goździkami. Wszystkie te magiczne składniki mieszają się ze sobą i dają smak piwa. Smak piwa „Krasnale u Bram”. Piwo jest dość wodniste i gdyby nie wysokie nasycenie, to dałbym sobie rękę uciąć, że popijam świetnie doprawiony kompot wigilijny. Alkoholu nie czuć tu w ogóle. Wcale. Nic, a nic. Świetne, bardzo ciekawe przeżycie. Tego właśnie w piwie świątecznym szukałem.

avatar
Napisane przez

Majk