Piwne Freaki Porter Bałtycki

Komes. Porter Malinowy

Komes. Porter Malinowy

Jakiś czas temu piwny świat obiegła świetna wiadomość. Wszyscy ucieszyliśmy się z informacji, że znów będzie powód, by z podeksytowaniem, drżeniem rąk i ptaszkiem w delikatnym wzwodzie pomknąc do sklepu. Pomknąć, by nabyć drogą kupna trzy nowe piwa. Piwa z serii KOMES. Nabyłem. Z podeksytowaniem, drżeniem rąk i ptaszkiem w delikatnym wzwodzie pobiegłem i nabyłem. Wszystkie trzy.

Dziś pierwsze z nich. Metodą algorytmu, wedle którego św.Antoni (ten od wojny z ruskimi) dobiera sobie współpracowników wybrałem do picia Portera. Malinowanego. Jednym słowem. Wsadziłem do lodówki wszystkie dwa (trzeci poszedł poleżeć) i złapałem pierwszego z brzegu.

Piwo wygląda ponętnie. Jak David Beckam, czy Michał Pazdan. Ładne. Ciemne, prawie czarne. Centymetrowy kożuszek piany. Piana lekko syczy i znika po niedługim czasie. W sumie dobrze, że znika bo jak nie ma piany to jeszcze lepiej czuć aromat. Aromat świeżych malin. Dosłownie. Jakby sobie wsypać tonę malin do wanny (zmieści się?) i wsadzić do tejże wanny swoją szanowną (za przeproszeniem) dupę. W zapachu jest też czekolada, choć raczej gorzka i na pewno nie w ilościach takich jak maliny. Jest też kawa, lecz to to już tu jest na poziomie autosugesti. To dobrze. Wyobrażałem sobie, że to piwo będzie raczej słodkie. Jak deser malinowy.

I wiecie co? I jest deser. Malinowy. Bardzo gładkie piwo. Ma sporo ciała. Wysycenie mogłoby być jeszcze niższe. To jeszcze bardziej wzmocniłoby poczucie picia deseru. Tak, dzięki bąbelkom wzmaga nam się malina. Jej kwaskowatość. Takie przynajmniej odniosłem wrażenie. Piwo ma świetnie ukryty alkohol. Jest go osiem woltów. I pół jeszcze. 8,5% alkoholu, to nie jest byle co. Tutaj nie czuć tego w ogóle. Porter Malinowy jest piwem naprawdę mocno pijalnym. Rzekłbym, że zdradliwym, ale nie chcę go obrażać. Zrobił na mnie świetne wrażenie. A zdradzę Wam tylko, że jego brat, czyli Porter z płatkami zrobił na mnie wrażenie jeszcze większe. Ale o tym za kilka dni.

avatar
Napisane przez

Majk

  • Kapitan-Planeta

    Nie zgadzam się z oceną. Moim zdaniem nie został użyty sok z malin, ale jakiś syrop. Jest ulepek i smak taniego soku zagęszczanego.

    Po prostu porter z syropem malinowym z biedry.

    • Kororowy Majk

      No to mamy inne odczucia 🙂 Mi tam maliny w tym piwie podeszły.