AleBrowar Belgian IPA Birbant Piwne Freaki

Całuj pluszaka

Całuj pluszaka

Są piwa, które jeszcze przed premierą wywołują w nas szybsze bicie serca. Rezerwujemy je pod ladę w sklepach, jak Adamiakowa kiełbasę w odległych czasach. Tak jak kiełbasa jest dobrem codziennym, bo bez kiełby jak bez ręki, tak wciąż jestem pod olbrzymim wrażeniem naszej zajawki, że potrafimy tak podjarać się browarkiem. Ale to jest w życiu fajne, że jedni jarają się śmierdzącymi stopami brudnych bab, a inni pół litrową butelką, na której ktoś białym korektorem namazał jakieś potworki.

Wczoraj Misio stał na straży i zakupił jedną sztukę Kiss The Beast i dla mnie. Stoczył bohaterską bitwę z obrońcami Kalinowszczyzny, którzy widząc przy kasie jego rachunek myśleli, że ten wykupił im całą tatrę ze sklepu i na miejscu chcieli go za to rozliczyć świeżymi szklanymi tulipanami. Postanowiłem w podzięce umieścić jego sobowtóra na fotce i jak się okazało w dalszej części wpisu upiekłem dwie pieczenie na jednym ogniu.

Wszystkie dotychczasowe Belgi, które przelałem przez szkło i przez siebie pianę miały wyśmienitą. „Pocałunek” jakąś tam pianę miał, ale motylków w brzuchu to ona u mnie nie wywołała. W zapachu jest fenolowo, goździkowo i belgijsko niczym w piwnicy u mojej babci, jak już uda mi się do niej wleźć odgruzowując tony zachomikowanych pierdół. Tutaj, podobnie jak przy pianie, źle nie jest, ale szału nie ma. Większe emocje wzbudziła we mnie wizyta Bronka Komorowskiego w naszym mieście, mimo, że uczestniczyłem w niej wyłącznie przez przypadek, będąc w okolicznym Maku (nie polecam kanapki szefa z pieczarkami. Chujowata jakaś taka).

Smak. Smak to podstawa, idąc za głosem Miszela Morana pichcącego co wieczór w TV dania tak pyszne, że aż mi w sypialni z telewizora śmierdzi żarciem. A w smaku jest… hardcorowo. W ten sposób dochodzimy do bohatera wpisu, którym jest psychopatyczny pluszak. Siedzi on całymi dniami na półce u syna w pokoju i obserwuje całą rodzinę z przemiłym uśmiechem na pluszowym pysku. Jako, że chodzę późno spać, to wiem, że gdy młody pójdzie spać, miś wykrada się cichaczem przez okno i przy pomocy przykitranego pod szaliczkiem noża rozpruwa języki bezdomnym kotom kręcącym się w okolicach śmietnika. Tak samo rozpruwa język „pocałunek bestii”. Mieszanka alkoholi, dziwnie smakującego chmielu i czegoś, czego nie potrafię w tej chwili sprecyzować, powoduje, że język staje dęba po każdym łyku tego piwa. Nie spotkałem się jak dotąd z takim odczuciem w ustach przy okazji degustacji piwa. Ciężko nazwać to goryczką, a jeśli nawet, to nie pochodzi ona od chmieli 🙂

Także kochani. Uważajcie na domowe pluszaki, a dziecka kooperacji Alebrowaru z Birbantem spróbujcie koniecznie, bo w smaku gwarantuje emocje, a chyba tego w craftach szukamy.

_DSC0598

Browar: Birbant & AleBrowar

Styl: Ultra Belgian IPA

Wysokość ekstraktu: 19,1

Zawartość alkoholu: 8,5%

IBU: 200

Barwa: Brudna, buraczano, brązowo brudna herbata

Temperatura: 15 st. C

Cena: to prezent był.

avatar
Napisane przez

Majk