American Amber Ale Artezan Piwne Freaki

Jesień średniowiecza Artezan

Jesień średniowiecza Artezan

Patrząc na nazwę myślałem, że zostanę skopany po dupsku. W końcu nie na darmo mówi się na dzielnicy: „Jak mi nie obstawisz pojarki, to zrobię Ci z dupy jesień średniowiecza”. Liczyłem na porządne trzepanko tyłka. Liczyłem, że na dupie nie siądę dobrych kilka dni. Nadzieje lekko zmalały, gdy założyłem okulary i doczytałem to co małym druczkiem. Red Ale. Pocieszyło mnie chmielenie, a dokładniej Nelson Sauvin. Lubię ten chmiel.

Wciąż lekko podjarany przelałem „jesień” do szkła. W nos buchnęły mnie dwie rzeczy. Karmelowa, ciasteczkowa słodycz. Ale i to na co czekałem, czyli białe owoce. Winogron, agrest, liczi. To lubię w Nelsonie. Buchnięcie, buchnięciem, ale nie wspomniałem nic o wyglądzie, a ten jest w porządku, co najmniej jak jesień w obliczu złotej panny. Tej co ją wszyscy chwalą i przypisują Polsce. Polska Złota (Ciemno Miedziana) Jesień Średniowiecza. Polska, wysoka, gęsta i świetnie krążkująca piana. Piwo prezentuje się świetnie. Jak swego czasu „Wodzianka” u Wojewódzkiego. Miałem ochotę łyknąć je, jak wodę od wodzianki, ale muszę wrócić do buchnięcia, bo naprawdę jestem pod wrażeniem. Zanim łykniesz pierwszy łyk tego piwa, powąchaj go. Pomasturbuj chwilę nos. Warto.

W smaku biały owoce odchodzą gdzieś na dalszy plan, choć są wciąż obecne. Na czele doznań smakowych stają słody w postaci słodyczy, ciasta. Całe szczęście na pomoc w obronie przed Polską Słodką Jesienią Średniowiecza przychodzi Amerykańska Mocna Goryczka Nowofalowa. Goryczka zdecydowana, lecz nie zalegająca. Owocowa, przyjemna.

Piwo pomimo dość wysokiego wysycenia pije się świetnie. Bąbelki nadają w ustach kolejnego, lekko kwaskowego wymiaru przez co piwo jest jeszcze bardziej pijalne. I tak chwaląc pijalność Jesieni doszliśmy do ostatniego łyka. Szklaneczka już posta, więc lulu, paciorek i spać.

 

avatar
Napisane przez

Majk