Bez kategorii Jak Piwne Freaki

Jak zbierać etykiety z piwa

Jak zbierać etykiety z piwa

Rozwijając tytuł trzeba dodać: „i nie pociąć się tępym nożem z wkurwienia”. Niestety są wśród piwopijców debile tacy jak ja (nie miejcie urazy), którzy chomikują etykiety po piwach, kapselki i inne pierdoły. Ja na przykład założyłem sobie, że wytapetuję jeden z pokoi w mieszkaniu etykietami z piw craftowych. Mam przez to przejebane, bo:

a) butelki walają się po domu zamiast lądować w śmietniku po spożyciu

b) przynajmniej raz w tygodniu pieprzę się z nimi cały wieczór celem oderwania kawałka papieru

Koniec narzekań. Przejdźmy do konkretów. W dzisiejszych piwach etykiety dzielimy na dwa rodzaje: schodzące po namoknięciu wodą lub schodzące po zalaniu butelki wrzątkiem (nie schodzących wcale jest mało i po pewnym czasie nie będziecie zawracali sobie nimi głowy, o szkoda nerwów). Każda z metod ma swoje plusy i minusy, dlatego dla czystości rozdzielę obie metody i opiszę każdą co nieco.

Etykiety schodzące pod zwykłą wodą

_DSC0645

 

Tutaj jak widać początek roboty jest prosty. Należy znaleźć w domu pomieszsczenie ze zlewem i dostępem do wody. Nalewamy do każdej z butelek wody (to ważne). Następnie nalewamy wody również do zlewu. Jedyną rzeczą, która może się na tym etapie nie udać jest przelanie wody z umywalki(zlewu), zalanie sąsiadów i bankrutctwo cywilne, gdyż okazało się, że zapomnieliście ubezpieczyć się od zalania sąsiadów. Tak poza tym sprawa jest prosta i możecie ryzykować zatrudnienie do tej czynności swych pociech, żon, babć i innych członków rodziny poczytalnych na umyśle w stopniu więcej niż 20%.

Jak już zalejemy butelki ciepłą (po co nam mają łapy marznąć) wodą, to idziemy na browarka lub dwa, co ma nam zająć nie dłużej niż 10 minut. Cały czas musimy kontrolować etykiety, bo niektóre są zrobione z tak cienkiego papieru, że zaczną rozmiękać i w takim wypadku jest już po sprawie.

Etykiety z piw koncernowych odchodzą najczęściej same, bez dotknięcia palcem, ale niestety nie o te nam chodzi w tym hobby. Z założenia łatwiej z butelek schodzą etykiety owalne (takie jak Giro powyżej). Nikt nie wie dlaczego tak, jest, ale górale mówią, że ma to związek z jajogłowymi, którzy są leniwi i nie chce im się długo trzymać niczego, w tym butelki. Gorsze są etykiety prostokątne. Pamiętajmy, by zawsze próbować odrywać je od narożnika. Jeśli w którymś momencie etykieta zacznie rozrywać się, czyli jej część zostaje przyklejona do butelki, a ta część co ją trzymamy w łapie się rozwarstwia, to jest na to sposób. Bierzemy żyletkę (lub swego pazura, jak długi) i przecinamy rozwarstwiającą się etykietę wzdłuż złączenia odrywanej etykiety z butelką (czyli tam gdzie jeszcze się nie oderwała). Tak by rozwarstwiająca się część została przyklejona do butli, a my spokojnie możemy kontynuować odklejanie przy pełnej grubości etykiety 🙂 Pamiętajmy, że tylko spokój może nas uratować 😉 Pamiętajmy również, że wodę z butelek, którym zdarliśmy etykietkę wylewamy nie do zlewu, a do wanny, kibla, czy ewentualnie ją wypijamy licząc na pozostałości smaku piwa. Chodzi o to, że gdy wlejemy wodę ze starej butelki do zlewu, a następnie wkładamy tam kolejną butelkę zapełnioną wodą, to zlew nam się przeleje w końcu. Wiem, że o tym wie każdy debil, ale jednak. To zdarzyło się na prawdę 😀

Ok. Zdjęliśmy etykiety. Woda się z nich leje i ogólnie nie wiadomo co z nimi zrobić. Ja osobiście odkładam je na deskę do prasowania. Następnie rano, jak  te przeschną już elegancko to wkładam je między strony grubych książek i zapominam na kilka dni 🙂 Pamiętamy by odkładać etykiety na włochate powierzchnie jak wspomniana deska, ręcznik (tapicerowana sofa może być oprotestowana przez innych członków rodziny). Etykiety kładziemy do wyschnięcia zawsze klejem do góry (czyli kolorowym do dołu ;). Odłożenie etykiety na płaskiej śliskiej powierzchni skończyło mi się kiedyś przyklejeniem mokrej etykiety do powierzchni pomimo, że klej był do góry.

Na szczęście większość piw rzemieślniczych ma etykiety nieposrebrzane i takowe ładnie się prostują między stronami książki. Etykiety posrebrzane (wiele koncernowych, ale i czeskich piw) jak wyschnął to okazuje się, że zwinęły się w rulonik do wciągania koki i często tydzień w grubej knidze im nie pomaga. Tracą swą estetykę i lądują w koszu z resztkami wciąganej koki.

Etykiety zdzierane pod wpływem wrzątku (i kurwiania na poparzone paluchy)

_DSC0606

 

Etykiety zdejmowane pod wpływem wrzątku to wszystkie etykiety długie (Pinta, Olimp, Kingpin, Birbant, AleBrowar) i wszystkie niepapierowe. Bardzo szybko nauczyłem się je odróżniać, więc i Wy dacie radę. Tutaj sprawa ogólnie jest prosta, tylko łatwo się poparzyć wrzątkiem. Stawiamy butelki, wlewamy do nich wrzątek około centymetr ponad etykietę. Wrzątek lejemy tylko do butelki, by nie marnować go bo wrzątek drogi oraz nie zalewać etykiety, bo nikt nie wie jaki wrzątek ma wpływ na farbę. Tutaj czekamy góra dwie minuty, bo po takim czasie zauważyłem klej fajnie puszcza. Z każdą kolejna minutą znów staje się jakby mocniejszy. Browara więc nie walniemy przy tej robocie. Po krótkim oczekiwaniu delikatnie pazurem podważamy jeden z górnych narożników. Jeśli klej puścił pod wpływem wrzątku to etykieta zaczyna odchodzić bez żadnego użycia siły, niczym plasterek  wędliny z kanapki. Ważnym momentem jest koniec procesu zdejmowania etykiety. Pod sam koniec gdy będziecie ciągnąć etykietę bez opamiętania to ta za sprężynuje Wam i zwinie się klejąc się nie miłosiernie. A jak się tak zwinie zaklejona, to chuj bombki strzelił. Dlatego na samym końcu zdzierania przytrzymujemy paluchem etykietę blisko końcowego punkty styku, tak by etykieta Wam nie odskoczyła po całkowitym odklejeniu. Ktoś może spytać, co dalej zrobić z dużą klejąca się etykietą trzymaną w paluchach. ja osobiście przyklejam je na przygotowana wcześniej kartkę papieru A4 i następnie wycinam ją tak, że zostaje niejako podklejona papierem.  Wiecie jak takie wycinanki przy piwie odprężają? 😉  Kilka słów o poparzonych paluchach. Butelka zalana wrzątkiem parzy niemiłosiernie, więc pierwsze poparzenie mamy przy początkowym podważaniu etykiety pazurem. Drugi raz parzymy się gdy dotkniemy wierzchem palca powierzchni szkła przy przytrzymywaniu końcówki etykiety, by ta nie odskoczyła. I na deser parzymy się porządnie wylewając wrzątek z butelki, by jak najszybciej pozbyć się znienawidzonego przez otoczenie fajansu. Oczywiście przy wylewaniu wrzątku z butelek łapię, butlę zawsze przez szmatkę, ale to i tak mi się zawsze zamoczy wrzątkiem i poparzy mnie elegancko. Co z tego,że można złapać ją rękawicą kuchenną? 😉 bez poparzeń to nie to samo.
PS. Etykiety z AleBrowaru przyklejamy do ciemnej kartki. Zdejmijcie choć jedną. Będzie wiadomo dlaczego.

Na tę chwilę nie mam pomysłu co zrobić z pozostałym na butelce klejem, by ta nadawała się dla piwowarów domowych. Na tę chwile nie mam na to łatwego patentu. jak macie pomysły to piszcie.

 

 

avatar
Napisane przez

Majk

  • Homolek

    Czy komuś udało się odkleić w całości etykiety z Profesji?

    • Kororowy Majk

      To jest ciężki temat. One są na wpół papierowa dlatego musisz uwarzać wypełniając butelkję wrzątkiem by nie zalać etykietek, bo nasiąkają wodą. Próbuj. Da się 😉

  • kamillozo

    Sposób na klej ma Piwna Planeta – działa:
    https://youtu.be/9T5L97i2DAQ

  • kamillozo

    Można trochę przewinąć: https://youtu.be/9T5L97i2DAQ?t=7m2s

  • Karol

    stary klej zna butelce tylko i wyłącznie alkohol propylenowy. Ciekawe czy pomorze chusteczka nawilżona alkoholem i kondom