Jak

Jak zabełtać, by ciasto urosło? Pizza w domu.

Jak zabełtać, by ciasto urosło? Pizza w domu.

Dziś marzenie każdego faceta z jajami. Robienie pizzy w każdym momencie, gdy mamy na to ochotę. Bez dzwonienia po pijaku o 23 po „margeritkę w promocji 3+1 gratis plus sos czosnkowy za 50 gryni”. Chcesz zakąsić browara czymś dobrym? Zrób sobie pizzę. Piwo nigdy nie smakuje lepiej niż przy domowym pichceniu 🙂

Czego potrzebujesz: pół kostki drożdży (dopóki ze starości nie zaschły na amen, to się nadają. Znam takich co ciasto robią z pozostałości po warzeniu piwa. Ale po co?). Pół torebki mąki (czyli półówkę kila), poznańska, luksusowa. Im wicej ma mąkowego ibu tym lepiej, ja używam tej o ibu 550. Setę mleka. Łychę cukru. Szczyptę soli. Troszku wody (około szklanki). Łychę koncentratu pomidorowego, przyprawy, kiełbasy, papryczki, salami, zdechłe myszy albinosy (czyta to ktoś?), oliwki, sera żółtego i innych składników na wierzch. Kilku piw lepszych, które spożyjecie podczas produkcji. Kilku piw słabszych, które spożyjecie podczas konsumpcji.

Jak to wszystko wybełtać? Wsypujecie do miski mąkę. Do mocno ciepłego mleka(ja setę mleka podgrzewam w podgrzewaczu do mleka dziecięcgo;), wkruszacie drożdże. Dosypujecie do nich łyżkę cukru. Pijecie spokojnie browarka i kroicie wszystko co Wam potrzebne jest na wierzch pizzy. Jak drożdże złapią życia i powoli zaczną wychodzić z kubeczka, w którym wybełtaliście je z mlekiem, to wlewacie je do mąki (wcześniej mąkę trochę solę w misce). Bełtacie to w pierwszym etapie jakąś łychą, by łap nie brudzić. Zobaczycie, że jakoś chujowo mało płynu jest w tym Waszym cieście, to powoli dolewacie ciepłej wody z kubasa. To już jest etap, gdzie trzeba się ubabrać, więc proponuję zdjąć sygnety rodowe z palców. Ciśnienie tak to ciasto w misce, aż przestanie Wam się kleić do paluchów (mi się zawsze nie chce dłużej niż pięć minut, więc skrapiam je lekko olejem, by przestało się kleić. Nie dosypuję mąki nigdy, bo o powoduje, że ciasto będzie twarde). Tak pouciskane ciasto przykrywamy w misce jakąś szmatą i zapominamy na 15 minut. Pijemy spokojnie browarka i kroimy cebulę, i co nam tam jeszcze trzeba na górę 😉

_DSC0669

 

Po kilkunastu minutach ciasto w misce zaczyna wyglądać jak silikonowy cyc Pameli Anderson. To jest właśnie moment, by wyłożyć je na blachę. Blachę wykładamy zawsze papierem, nie folią, bo folia lubi cyce i się do nich klei po procesie pieczenia w piekarniku. Ciasto na blasze musimy rozprowadzić, by zapełniło całą blachę i było przy okazji nie za grube. Możemy to zrobić fulprofeska wałeczkiem do pizzy, dłonią, pośladkami lub (historia prawdziwa!) butelką po piwie, z której wcześniej zdjęliśmy etykietę. Przy ostatniej opcji i przy wykorzystaniu butelki z Kormorana jest duża szansa, że ciasto będzie miało wybite w różnych miejscach teksty „radość z warzenia” itp, co przyprawi nas o piwny wzwód.

Rozłożone po blasze ciasto zasmarowuję przygotowanym wcześniej podkładem pomidorowym (łyżka koncentratu, łyżka wrzącej wody, łyżka oliwy i to wszystko zbełtane w kubasie z ziołami wedle uznania). Lenie wylewają na ciasto gotowy sos pomidorowy z kartonika, ale smakuje to gorzej niż mój nowatorski sos 😛

Dalej kładziemy już wedle uznania. Może to być np. taki zestaw składników: cebula, cebula, kiełbasa, cebula, cebula i kiełbasa. Pasuje do większości społeczeństwa, lecz żyjemy w wolnym kraju, więc kiełbasę możecie spokojnie zastąpić cebulą.

Proces pieczenia w piekarniku wcale nie jest prosty. Trzeba trzymać temperaturę w okolicach 200 stopni, ale sterować grzaniem (od spodu, od góry, od tyłu, od boku – jak w Kamasutrze) tak, by nie spalić dodatków z wierzchu, a dopiec ciasto od spodu, nie paląc go. Można też to olać nastawiając piekarnik na „program pizza” i później narzekać, że coś jest nie tak. Jak uznamy w piekarniku, że pizza jest już ok, to posypujemy całość serem żółtym i dajemy jej minutę, by ser się roztopił (nie spalił).

Pamiętamy by do konsumpcji pizzy nie brać dobrego piwa, by to nie odciągało nas smakowo od bohatera wieczoru 🙂 Zdrówko i smacznego

_DSC0671

avatar
Napisane przez

Majk

  • Matka Chrzestna

    A szczury albinosy mogą być ? Bo aktualnie myszek mam deficyt 😉

    • Prosiak Kororowy

      Szczury nie pasują. Facet faceta nigdy do pieca nie wrzuci 😛

      • matka chrzestna

        Ja Facetem nie jestem

        • Prosiak Kororowy

          To wszyscy wiemy 🙂 Co prawda Biedroń forsuje trend by matka była ojcem, czyli facetem, ale my nie z tych. A wracając do szczurów, nie nadają się i już! 😛