Jak Piwne Freaki

Jak pić piwo na grillu?

Jak pić piwo na grillu?

Oglądałem dziś telewizji Omenę Mensah. Długonoga piękność, co to podobno pogrążyła Durczoka zapewniała mnie z ekranu, że idzie wiosna. Jak wszyscy wiemy wiosny w naszym kraju od paru lat nie występują, więc idzie lato. A jak lato to kajaki, dupczenie pod namiotem, stanie pod trzepakiem z Peją odpalonym na głośnikach w Samsungu Galaxy S2.

Ale lato to również czas gdy role w przeciętnej polskiej rodzinie zostają lekko upośledzone. Oczywiście nie więcej niż poziom Maćka z Klanu. Tak trochę tylko. Upośledzenie to polega na tym, że Mirki i Waldki zaczynają przyrządzać posiłki dla rodzin zabierając palmę pierwszeństwa Kryśkom i Barbarom. W każdy piątek i sobotę na działeczce oraz w środy i czwartki na balkonach bloków z szarych płyt wesoło spalamy tony węgla. Gdybyśmy ten węgiel kupowali z polskich kopalń, a nie w Makro, czy Tesco, nie byłoby strajków górników. Bez problemu kopalnie byłoby stać na 15, a nawet i 16 pensje dla pracowników. Polskie lato grillem stoi.

Mięcho mięchem. Tutaj sprawę załatwia wypad do Biedronki i wrzucenie do koszyka tego co inne Waldki przed nami. Oczywiście dla dobra tego wpisu zakładamy, że pijemy na grillu piwo, więc gdy Waldki i Mirki kierują się do najważniejszego w Biedronce stoiska, to grzecznie odłączamy się od wycieczki i biegniemy do kasy. Waldki ze stolicy nazywają to stoisko „półką z łychą”, a reszta Waldków mówi na ten dział „Bols zerosiedem za dwie dyszki. W chuj dobra cena”.

Ok. Wyngiel jest. Mięcho jest. Kryśka marynuje w kuchni. Ogóreczki, papryczki, szaszłyczki, oliwiki, bakłażany również zrobi Kryśka. My, Waldki jesteśmy tutaj mistrzami ceremonii i nie będziemy zajmowali się pierdołami innymi niż rozpalenie ognia i ewentualna konwersacją ze służbami porządkowymi, które to wezwane zostaną przez nieuprzejmych sąsiadów.

Skoro Kryśka krząta się po kuchni a gości jeszcze nie ma, my możemy zająć się zaopatrzeniem w piwo. W końcu grill bez piwka lub zerosiedem bolsa w super cenie to nie grill. My akurat jesteśmy Waldkami pijącymi piwko. Sprawę komplikuje fakt, że piwo jest dla nas czymś więcej niż magicznym eliksirem na ustalenie jedynie słusznej i zwycięskiej taktyki na najbliższy mecz polskiej kadry piłkarskiej, którą to również po kilku eliksirach próbuje obalać Czesław. Czesław.. chuj nie znawca. Wszyscy wiedzą, że chuj on, więc po co on się w ogóle odzywa. Po co myśmy go w ogóle zaprosili. Może go wywalić przez balkon, nim jeszcze eliksiry nie przyspawały nas całkiem do wędkarskiego krzesełka, które z braku miejsca na balkonie służy nam za tron władcy ognia?

Zakładam, że powyższe zdania o eliksirach nas nie dotyczą, ale by nie odrzucać 99,9% społeczeństwa, które może przypadkiem tutaj zawitać poradzę pierwszą z brzegu kolorową gazetkę spożywczo-reklamową. Otwieramy ją i  szukamy wszystkiego co w czteropaku w puszcze. Jedziemy do owego sklepu od gazetki, bierzemy trzyczteropaki, wracamy do domu, siadamy na krzesełku wędkarskim i zaczynamy ustalać skład kadry piłkarzy. Nie zapominamy oczywiście rozpalić grilla, bo Kryśka fajna kobita. Narobiła się w tej kuchni.

Ale co zrobić, gdy nie interesuje nas piwo w czteropakach lub nie mamy przy sobie żadnej gazetki reklamowej? W tej trudnej dla większości społeczeństwa sytuacji mamy najczęściej świetne rozwiązanie. Ponieważ jesteśmy lekko jebnięci, to zawsze w naszej szafce/lodówce/tapczanie/piwnicy/spiżarni znajduje się od kilku do kilkunastu(set) piw. Kupujemy je przy każdej możliwej okazji, gdy przypadkiem przechodzimy obok sklepu specjalistycznego. Od jakiegoś czasu przez przypadek znajdujemy nasze ulubione piwa w większych sieciach handlowych, więc kupując proszek do prania również „niechcący” przynosimy do szafy/lodówki/tapczanu/piwnicy/spiżarni dwie buteleczki „Ataku Chmielu” lub „Apetytu na Życie”. Tak czy siak  wbrew panującej w naszym kraju zasadzie, że alkohol to wróg i nie może przebywać w naszym domu dłużej niż kilkanaście godzin niespożyty, my często mamy go pod dostatkiem w zasięgu ręki w postaci bunkrowanych piw.

Wpis zmierza nieuchronnie do miejsca, w którym okazać się może, że nie mam pojęcia o czym piszę i zaproponowane przeze mnie piwa do grilla są dopasowane głupkowato. Dlatego zachęcam Was do wpisywania swoich list. Tutaj podpowiedź dla Waldków. Ponieważ płacimy za miejsce na serwerze, a litery to miejsce, to zamiast listy kolejno wypitych piw Harnaś, Harnaś, Harnaś, Harnaś, Harnaś,Hrnać,Ha rna, Hrnsś…@, HaCś wpisujecie po prostu 9xHarnaś. To też każdy zrozumie, a prócz oszczędności na serwerze, każdy zaoszczędzi trochę czasu, który stracił na czytanie tych wypocin.

Moja lista na najbliższego grilla to:

Oczywiście powyższa lista ma tylko cztery pozycje, gdyż:

a) jak już napisałem, że nie mam żadnych problemów z alkoholem, to tej wersji będę się trzymał do końca

b) sąsiedzi z bloku nie wytrzymają dłużej z telefonem na 911 (tfu.. *112) niż mi zajmie wypicie czterech piw.

 

Wasze zdrówko.

avatar
Napisane przez

Majk