Jak

Jak cieszyć się z rosnącej liczby przyjaciół bloga?

Jak cieszyć się z rosnącej liczby przyjaciół bloga?

7 jest liczbą szczęśliwą. A co dopiero jak przemnożyć ja razy sto?

Nie słuchajcie blogerów, co to piszą, że lajki nie są dla nich ważne. Lajki są ważne! Znaczą tyle, że to co robisz ma jakiś sens. To co robisz, ma odbiór. Znaczy tyle, że po drugiej stronie ekranu też są ludzie. Nie gnieciesz postów do szuflady Marka Zuckerberga. Czytają je prawdziwi ludzie. Posiadacze Nokii 3310 i najnowszych (szóstych?) ajfonów.

Oczywiście. W necie jest mnóstwo „niezależnych piewców”, którym nie zależy na niczym i nikim. Są bardziej undergroundowi niż bunkier w Wilczym Szańcu.  Ktoś Wam wciska, że pisze bloga tylko dla siebie? Ściemnia. Dla siebie, to można robić kopę, albo wylizywać wieczko po jogurcie.

Bloga pisze się dla ludzi. Ma się im coś do przekazania. Ma się chęć do darowania ludziom kilku minut rozrywki. Ma się chęć do przekazania wiedzy, którą sam chłoniesz niczym mech irlandzki. Ale, by nie było tak różowo. Na początku sam dumnie mówiłem, że piszę dla siebie. „Blog to będzie taki notatnik”, mówiłem. Po co opisywać piwa w kajecie, jak można w internecie. Same plusy. Kajety do tanich nie należą, a w sieci wszystko gratis. Teraz wiem, że oszukiwałem sam siebie.

Z każdym wpisem zacząłem się bardziej uzależniać. Gdy z najciemniejszych krain Mordoru nadeszli pierwsi czytelnicy, w sercu zabłysła iskierka. Początek wielkiego ognia. Pożaru. Zalało mnie to „cholerstwo” niczym napalm wesołych Wietnamczyków. Nie ma odwrotu.

I tak wlewał się ten napalm w najskrytsze zakamarki organizmu. Są też plusy. Pozbyłem się hemeroidów. Od ciepła chyba. Pisanie stało się za wąskie. Musiałem robić coś jeszcze. Musiałem przejść z Wami na Ty. Pokazać facjatę. Odkryć karty, jak Jenna Jameson na stole w kuchni. Prócz wpisów zacząłem kręcić filmy. Jara mnie to. Wiem, wiem. Pewnie zaraz ktoś powie. „Rocco, to Ty nie jesteś. No way”. Ale wcale nim nie chce być. Chcę nawijać do ludzi, a nie ich dupczyć.

Następny fejsbookowy cel to liczba 7000 w lewej części strony. I wcale nie żartuję. Jestem ambitnym człowiekiem. Wierzę, że ciężka praca przynosi efekty. Są chwile zwątpienia. Suszy w mózgu. Ale w takich momentach przychodzi piwo. Coś co wszyscy kochamy. Z miłości do piwa tu jesteśmy. Z miłości do piwa wspólnie czytamy te podziękowania. Dziękówka więc i Wasze zdrowie.

Focisz to dzieło Marii Kaloudi. Focisz ciachnąłem z Freeimages.com. Pozdro Maria. Pisałem wyżej, że w necie wszystko gratis 😉

avatar
Napisane przez

Majk