Lager Manufaktura piwna Piwa codzienne

Jabłonowo. 23 Supermocne.

Jabłonowo. 23 Supermocne.

Idzie weekend, więc punkty oferujące piguły na kaca odnotują wzrosty zysków. Oczywistym jest, że blog piwny nie służy do szerzenia patologii alkoholowej, upijania się w trupa, czy innych takiego typu nieodpowiednich zachowań. W związku z tym chcę Wam przedstawić niepozorne piwo, które kupiłem całkiem przypadkiem. Kupując sobotnie bułeczki, parówki, czy inne szczypiory w osiedlowym sklepie.

Jabłonowo Supermocne. 23. Byłem go ciekaw już w momencie, gdy wrzuciłem go do Niusów. Nie miałem jednak okazji dorwać go wcześniej. Jaki z tego morał? Przynoście rodzinom śniadanie do łóżka. Jest szansa, że zdobędziecie przy okazji ciekawe piwo. Dorwałem go, przelałem do szkła, bo w głębi mózgu podejrzewałem, że to piwo może być ciekawe. Przelałem do szkła i już mi się spodobało. Ciemny. Mocno ciemny bursztyn o nikłej pianie. Piwo jest lekko zamglone. I wiecie co? Już naocznie moje przypuszczenia zaczęły się potwierdzać. Ale o tym później.

W zapachu jest mega słodko. Tylko słód gra tutaj na czymkolwiek. Gra pierwsze skrzypce. I drugie. Mamy tu delikatne owoce, rodzynki, cukier i karmel. Mamy też akcenty zbożowe. W tle jest miód i nie wiem, czy to efekt utlenienia, czy nadal słodu. Fakt jest jednak taki, że zaryzykuję. Zaryzykuję stwierdzenie, że mógłbym wkręcić wielu osobom (w tym sobie?), że to piwo to Barley Wine. Nie najwyższych lotów. Ale wcale nie najniższych.

Smak zdaje się to tylko potwierdzać. Pierwszy łyk zakleił mi usta tak, że mocno brałem pod uwagę przepłukanie ust wodą. Drugi łyk zrobił to samo. Słodycz zalewa nas z każdej strony. Ale w parze z dość lekkim nagazowaniem w tej słodyczy coś jest. Coś co po chwili skłoniło mnie do kolejnego łyka. Do kolejnej porcji karmelu z rodzynkami i słodem. I do kolejnego.

Możecie się śmiać. Możecie pisać w komentarzach, że mnie pojebało i już tylko detox może to uratować. A to nie prawda. Spróbujcie tego piwa. Tylko kupcie jedno, bo woltaż jest zabijający.

avatar
Napisane przez

Majk