Bez kategorii Piwne Freaki

Imperial RED AIPA

Imperial RED AIPA

Właśnie sobie zdałem sprawę, że gdyby nie skróty nazw piw, to nie wystarczyłoby miejsc na etykietach. W szkle mam obecnie Birbantowskie Imperial RED AIPA (czyli, skoro red jest z dużej litery to też jest to jakiś skrót? ok let’s fun!)

Imperial Revoliution Energy Drink American India Pale Ale… Lub po polsku: Imperialistyczny Rubasznie Elektryzujący Doustny Alkoholowy Inkaust Paraliżujący Aromatem. Ok to wyszło słabe. Skupmy się więc na samym piwie. 

Na pierwszy rzut oka etykieta i opakowanie przywodzą na myśl PRL i jakąś seksi UBeczkę, ale po dokładnym przyglądnięciu okazuje się, że jest to stare, dobre sado-maso. Żołnierska czapka, czarne, lakierowane włosy, otoczone pejczami przywodzą mi na myśl scenę z kilerów dwóch kiedy Wąski bawi się w psa z jakąś Dolores w czym skutecznie przeszkadza mu bystry i charyzmatyczny komisarz Rrrr u schyłku swej błyskotliwej kariery. Czerwony kapsel udowadnia, że jak ma się fajny pomysł na opakowanie to nie trzeba mieć firmowych „czapek”, żeby całość ładnie wyglądała.

Parametry są naprawdę koszerne. 19,1% ekstraktu z którego wyszło „jedynie” 7,8% alkoholu sugeruje, że powinno być słodko jak na pochodzie pierwszomajowym. Tymczasem podczas jego picia atmosfera jest bardziej w stylu przesłuchana w tajnej siedzibie UB. Jest ostro, treściwie i zero pitu pitu. Piana klei się do szkła jak zeznania TW Bolka, a i opadać nie chce zupełnie jak jego antykomunistyczny zapał. 

W aromacie pojawia się alkohol nie bardziej nachalny niż ten w „wiśni w likierze”. Oprócz tego fajnie przypalony karmel i mnóstwo żywicznych i sosnowych zapachów. Zupełnie jak bym stał koło swojego śmietnika, gdzie wszyscy sąsiedzi z bloku porzucili swoje bożonarodzeniowe drzewka (you bastards!). Jest też fajna baza słodowa, która jest nienachalna, ale całość świetnie uzupełnia. Coś jak na kształt chleba w kanapce. Najważniejsze jest to z czym się tę kanapkę zje, ale de facto bez kromki ona nie ma racji bytu. 

W smaku jest ciekawie i bardzo niebezpiecznie. Mocy nie czuć wcale, więc możecie się zdziwić tak jak ja teraz, kiedy zasób słownictwa zmalał mi o 80%. Piję je jak grodziskie, a to jest naprawdę ostra sztuka. Ma ponad 100 IBU, a ja się zaczynam zastanawiać czy skrót od IBU nie brzmi przypadkiem International Biscuit Unit? Ciężko cokolwiek sensownego powiedzieć o smaku bo jest po prostu świetnie zharmonizowany.  Albo wiem! Imperial RED AIPA smakuje jak Charlize Theron w tej wersji:

charlize

 

A tak naprawdę to Charlize w tym wydaniu:

charlize black (Kopiowanie)

 

Każdemu kto znajdzie to czerwone cudo na półce serdecznie polecam. Ja osobiście jedyne czego żałuję to faktu, że kupiłem tylko jedno. 

Browar: Birbant

Styl: Imperial Red Ale

Wysokość ekstraktu: 19,1% blg

Zawartość alkoholu: 7,8%

IBU: 104

Piana: Obfita, Drobno i średniopęcherzykowa, zostaje do końca, ładnie oblepia szkło

Barwa: Ciemnoczerwona, miedziana

Temperatura: 10 st. C.

Cena: 8,5 zł

 

SONY DSC

 

 

 

avatar
Napisane przez

Misio Kororowy