Piwne Freaki Wyjazdy

I Lubelskie Targi Piw Rzemieślniczych

I Lubelskie Targi Piw Rzemieślniczych

Cóż to był za weekend. Dzielił się on na dwa dni. Sobota, to dzień nadziei, dzień oczekiwań na wieczór. W końcu to dzień, w którym wszyscy stajemy się Andrzejami. Lejemy w siebie spirytus. Do upadłego. Gdy wlejemy już spirytusu pod korek, to lejemy również wosk. Wosk lejemy do wiadra, miednicy, na kochankę. Gdziekolwiek. Wróżyć trzeba. Jak nie z wosku, to z fusów. Z czegokolwiek. W końcu to Andrzejki. Andrzeje wszystkich krajów łączcie się. Jest sobota!!

Niedziela natomiast to dzień żałoby narodowej. Wszyscy, którzy byli dobę wcześniej Andrzejami, dziś ich nienawidzą. O nienawiści przypomina im pękający łeb i odraza do wszelkiej maści jedzenia i picia (no, picia może mniej).

Jak się okazuje, nie wszyscy w ten weekend byli Andrzejami. Około 70% społeczności kresów wschodnich postanowiło olać znanych im Andrzejów. Olać ich kosztem piwa. Piwa pysznego. Andrzejowi olewacze postanowili spędzić weekend na Lubelskich Targach Piw Rzemieślniczych. Wśród olewaczy byłem i ja. Przedstawiciel najbardziej oczojebnego, grafomańskiego bloga na wschód od Tamizy.

Pierwsze kroki, a właściwie ostatnie metry przejechane samochodem były prawdziwym szokiem. Taką ilość aut, jaką zastałem pod halą Targów Lublin widziałem ostatnio pod Poznaniem. Passata TDI chciałem pod tym Poznaniem wyrwać. Takiego wiecie. Co to Niemiec płakał jak sprzedawał. Ale nie o tym. Już pierwsze minuty spędzone na parkingu krzyczały do mnie: „ale tu będzie dziś rozpierdol frekwencyjny”….

Od wejścia, na lewo i prawo można było spotkać wiele uśmiechniętych mord. Uśmiechniętych, nie w sensie pijackiego wykręcenia gęby. Uśmiechniętych, bo szczęśliwych. Wszędzie pełno było ludzi z Piwnego Lublina. Szczęśliwych, bo już o 13 wiadomo było, że jest dobrze. W powietrzu czuć było atmosferę święta. Ale nie w sensie Wielkiej Nocy. Święta, w sensie wydania za mąż ostatniej córki, czterdziestoletniej, jak dotąd panny. Radość nie do opisania.

Mądry doświadczeniem z Warszawy, nie witając się z nikim pognałem na stoisko Beer Bros bojąc się, że za moment nie będzie okazji spróbować ich piw. Myliłem się. Weseli Żyrardowianie przygotawali się perfekcyjnie. Piwa wystarczyło dla wszystkich, a degustowane przeze mnie Ice Tea Ale oraz Dżentelmenel potwierdziły opinie z internetów. Wyśmienite.

_DSC1593

Kolejna godzinę walczyłem z nagraniem filmiku, który miał pokazać Wam targi z pozycji kijka do selfi. Wyszło jak wyszło, ale w tym czasie wyglądałem mniej więcej tak, jak to pokazał kolega Jan Stan z bloga Hops Addicts

bohd

Nogi poniosły mnie na stoisko browaru BroKreacja, gdzie Mateusz wraz z Markiem (Browar Dukla) raczyli gości poradami. Opowiadali kawały o blondynkach, robili głupie miny. Czyli wiecie? Robili wszystko co wskazuje, że człowiek jest w wyśmienitym nastroju. Stoiska obu panów (plus Trzech Kumpli, Revolta i Piwowarownia stojący obok) cieszyły się mega zainteresowaniem, więc by nie zabierać przestrzeni swą grubą dupą, postanowiłem przemieścić się dalej.

Padło na Pintę i jedną z premier piwnych, które miały miejsce na naszym Andrzejkowym Kiermaszu. Modern Talking, bo o tym piwie mowa. Dawno nie piłem piwa, które byłoby tak czysto chmielowe w swym charakterze. Poezja. Przez całą sobotę piłem to piwo trzy razy, a to świadczyć może o dwóch rzeczach:

  • to mega pyszne piwo jest
  • jestem festiwalowym debilem, że piję kilka razy to samo piwo

_DSC1576

Wystarczyło odwrócić się o 180 stopni, by ujrzeć stoisko bieszczadzkiego browaru Ursa Maior. Tutaj odbywała się kolejna premiera. Piwa się jednak przestraszyłem. Na początku było zbyt wcześnie, by pić takie giganty, a później, to już było za późno, bo jak to powiedział Mateusz z Piwnego Brzucha „przyszedłem po kiełbasę, wróciłem porobiony”. Piwo to „No Guru”, czyli Belgian Imperial Stout. Mocna kategoria. Spróbuję tego piwa z butelki.

W między czasie przez szkło przeleciał mi Dear Beer Beard DeeR Bier, czyli IPA z dodatkiem sosny. No i jakbym nie wiedział, że ta sosna tam jest, to bym nie powiedział, ale że wiedziałem, to na prawdę ją wyczułem, więc już sam nie wiem co o tym sądzić. Tak czy siak. Piwo dobre. Do powtórzenia z butelki. W tym miejscu chciałbym pozdrowić sympatyczną panią ze stoiska multitapu „Dziki Wschód”, która trzymała się dzielnie do końca imprezy, mimo, że już o 14 piła piwo z dwóch szkieł jednocześnie.

_DSC1595

Jak już przy multitapach jesteśmy. Dziki Wschód sprzedawał piwa z Artezana, natomiast kolejna z legend polskiego kraftu, AleBrowar wystawił swoje stoisko, lecz na nim rządziła załoga knajpy u Fotografa. Mam wrażenie, że Bartek, Michał i Arek z AleBrowaru byli zadowoleni z takiego posunięcia. „Typowy Pater” z ekipą robili mega robotę, przez co okolice AleBrowarowego domku z paździerza stały się miejscem spotkań i wymiany poglądów wielu osób, a hajs za szklanki ze Smoky Joe spływa na karaibskie konta chłopaków do dziś. Mega stoisko. Mega robota. Mega ludzie. Idźmy dalej, bo dupa od wazeliny mnie już boli.

Nadal zostajemy przy multitapach, bo jak się okazuje kolejnych premier spróbować było można na stoisku gliwickiej knajpy „Dobry Zbeer”. To tujaj spotkać można było gwiazdę juTuba, czyli Tumka z browaru Baba Jaga. Ich session ipę opisywałem na blogu. Pozostałe dwa piwa „Black Widow” i „Mrok” mam w butelkach. Zobaczymy co sympatyczny Tomasz w nie nawarzył.

Na „Dobrym zbeerze” wystawiał się także Browar Reden. Kolejna premiera na Andrzejkowym Kiermaszu. Brown Eyed aka „czekoladowe oko” to fajnie nachmielony American Brown Ale.

_DSC1585

Przebywanie w tej części Targów dłużej niż 2 minuty było obarczone sporym ryzykiem utraty przytomności. Ekipy Baby Jagi, Kraftwerku, Redena zrobiły w tej części hali niemałe zamieszanie. Głośna muza, piwo, śpiewy. Laski, koks i rozwolnienie. To wszystko było tu w zasięgu ręki. Mateusz z Pawłem i Markiem, czyli Kraftwerkowi Ślunzacy, to chyba jedne z najbarwniejszych postaci polskiej sceny piw rzemieślniczych. Udowodnili to dając niemałe show podczas wieczornych „Rozmów z Browarami”. Dochodzą mnie słuchy, że Mateusz z Pawłem do dziś przebywają w holu Targów Lublin pozując z fanami do zdjęć, robiąc głupie miny i rozbawiając wszystkich dookoła. Brawo. Wincyj takich fiołów nam trzeba. U chłopaków spróbowałem Beboka, czyli kolejnej warki jednego z ich pierwszych piw. Coffe Milk Stout.

_DSC1574

Kontynuując, tą najdłuższą w całym Wszechświecie relację z targów piwnych muszę napisać jeszcze o trzech piwach. Porter wędzony z Widawy oraz Gold Digga i Slave Driver z Piwnego Podziemia. Sztos. Kosmos. „Must Have” każdego, kto uważa się za piwnego smakosza.

Warto wspomnieć, że Targi to nie tylko picie piwa na stoiskach wystawców. Targi to również szereg spotkań, degustacji i wykładów. Wspólnego wciągania narkotyków (oj.. zapachów) nosem. Za tą część odpowiedzialni byli członkowie Piwnego Lublina i Lubelskiego Oddziału PSPD, pieszczotliwie zwani LSD.

_DSC1590

_DSC1578

Jako ignorant piwnej wiedzy poczułem się na wykładach, jakbym cofnął się kilka lat wstecz. Do czasów, gdy studiowałem na lubelskiej polibudzie. Tam też piło się alkohol w ostatnich ławkach. Tam piło się wódkę z akademika, tutaj piło się piwa piwowarów domowych. Załączony poniżej Coffe Stout, to mistrzostwo świata. Brawo Karol. Kawał świetnego piwa. I nie piszę tego tylko dlatego, że dałeś mi to piwo. Piszę to również dlatego, że już wysłałem Ci fakturę za tą reklamę (żartuję, buźka dla Ciebie).

_DSC1579

W stanie większego porobienia byłem jeszcze tu i ówdzie. Szwędacz mi się włączył. Poznałem mnóstwo świetnych ludzi. Wypiłem jeszcze kilka piw (i nie tylko piw). Niech najlepiej o fakcie jak świetna to była impreza świadczy fakt, że zaczęła się na jesień, a skończyła w zimie. Gdy około północy w sobotę, opuszczałem teren Targów, na dworze było biało jak w nosie fana muzyki techno. Niestety, gdy obudziłem się w niedzielę rano nienawidząc wszystkich Andrzejów, śniegu już nie było, więc już nigdy nie dowiem się, jak to z tym śniegiem było naprawdę.

Podsumowują. Świetna impreza. Przedstawiciele browarów z którymi miałem okazję zamienić kilka słów byli zachwyceni. Goście byli zachwyceni. Jedynymi przedstawicielami, którzy nie podzielali ogólnego zachwytu, byli przedstawiciele wieszaków w szatni. Na szczęście wieszaki głosu nie mają, więc II Lubelskie Targi Piw Rzemieślniczych to tylko kwestia czasu.

_DSC1587

_DSC1592

 

_DSC1582

 

_DSC1596

avatar
Napisane przez

Majk