Piwne Freaki Russian Imperial Stout

Hopium. Michaił Jackson. White RIS

Hopium. Michaił Jackson. White RIS

Chcesz walnąć piwko pod pretekstem wypicia kawy? Idź czym prędzej do pubu i poproś o Michaila Jacksona. Wlej go do szkła. Piwo jest ciemnozłote (pierwsza warka była jasno złota), ale to nie ma znaczenia, bo  pijemy go z kubasa do kawy. Już podczas przelewania Michaił chłosta nas kawą. Dosłownie. W okolicy roznosi się aromat, jakby otworzyć hermetyczną torebkę z kawą. Jacobsem zielonym. Mielonym. Takim wiecie? Plujkiem. To jest dokładnie ten zapach. Niejedna kawa na rynku nie łoi po nosie kawą tak, jak Michaił.

W smaku jest podobnie. Gdyby nie grzejący żołądek alkohol, to nigdy nie powiedziałbym, że piję piwo. No, powiedzmy, że zdradza to jeszcze lekko grejpfrutowa goryczka. Tak poza tym, to czysta kawa. Czysta. Jakby ją rzuć. Rzuć i pluć. Bardzo ciekawy wynalazek. Ciekawe doznanie. Nie mam zielonego pojęcia jak osiągnięto ten efekt w jasnym piwie, ale ekipa Hopium udowadnia co chwila, że do standardowości im daleko. Ja ogólnie pojęcie mam małe, więc nie martwiłbym się zbytnio. Ważne, że trunek ciekawy.

W pierwszym akapicie napisałem o ściemnianiu. Że niby kawka, że niby król popu był biały. Wiecie jak jest. Ściemnianie, nigdy nie wychodzi nikomu na dobre. Michaiłowi za ściemnianie odpadł nos. Wy, jak wczujecie się za bardzo, że to niby kawa, to spadniecie pod stół, bo piwo jest mocne. Bardzo mocne. Pamiętajmy więc. Nie ściemniamy, bo to nie popłaca.

avatar
Napisane przez

Majk