Piwne Freaki Saison Wąsosz

Hapan. Wąsosz & Humalove. Polish Fruit Sour Saison.

Hapan. Wąsosz & Humalove. Polish Fruit Sour Saison.

Co ja piję? Piłem już pierwszą warkę tego piwa. Teraz piję warkę drugą i ta podeszła mi na tyle, że zaszaruję posta dla Was. Wiedzcie, ze jest coś takiego. Wiedzcie, że warto spróbować. Wiedzcie, że ciekawe, że inne. Hapan to Polish Fruit Sour Saison. No. Już sama nazwa pokazuje, że coś tu jest grane. Że coś tu jest namieszane w kotle. Że nawarzone jest.

Piwo kwaśne z dodatkiem agrestu. Nieźle co? Nie jest to piwo dla ludzi trawionych zgagą. Pieprzonym ogniem piekielnym wprost z najczarniejszych, najbardziej zadupiastych zakamarków żołądka. To nie jest piwo dla takich ludzi. To piwo dla całej reszty. To piwo, dla ludzi, którzy chcą się orzeźwić. Na przykład po całodniowym układaniu parkietu. Albo po tygodniu roboty w korpo. Cokolwiek. Hapan postawi na nogi. Przy dobrych wiatrach spowoduje nawet, że zaswędzi Was w nosie, a w oczach stanął „świeczki”.

Ile ja się natrudziłem by wywołać na nim pianę. Na piwie w szkle. I z góry lałem. I z boku. No ale udało się. Ta piana jest. Da się ją osiągnąć. Komu się nie udało, to niech na piwo nie zwala. Na klatę niech ten brak weźmie. Jak mężczyzna. Na fotce tego nie widać, bo ciemno jakoś było, ale piwo jest słomkowe. Może lekko złote. Dość klarowne, choć delikatne zamglenie jest w nim zauważalne.

Przechodząc zgrabnie do tego co najważniejsze napiszę, że od pierwszego łyka piwo to kojarzy mi się z cydrem. Kwaskowym, winnym cydrem. Koniecznie spożywanym w niedalekiej odległości od stadniny koni. Dlaczego o koniach? Bo czuć w tym piwie dzikość. Lekką ziemistość. Nie ma tu spoconego konia, jak to w niektórych piwach dzikich, ale coś, co kojarzy się ze stadniną jest jak najbardziej. Przyprawy też są. Choć tylko delikatne. Zdecydowanie w drugim planie. Trzecim nawet.

Piwo od pierwszego do ostatniego łyka pokazuje, że kwas. Nie ma taryfy ulgowej. Jest kwaśno. Jest winnie. Coś jak niedojrzałe winogrona. Czy czuć tu agrest? W mojej opinii nie bardzo, aczkolwiek kto jada niedojrzałe winogrona? Może to agrest jest własnie. W jakimś tam stadium dojrzałości. Hapan niesie nam w smaku jeszcze jeden owoc. Jest to brzoskwinia. Lekko słodka. Rześka. Dobra. Kolejny wymiar tego piwa. Aż dziw bierze, że udało się osiągnąć tak fajny, rześki miszmasz z piwa o ekstrakcie 10 Blg. Brawo. Smakowało.

avatar
Napisane przez

Majk