Brutal Brewing Pils Piwne Freaki

Hale Nothing czyli Chwała Niczemu

Hale Nothing czyli Chwała Niczemu

Państwo Włodarczykowie to fantastyczni ludzie. Podróżują po świecie (w tym przypadku po Szwecji) i kupują piwa dla siebie, po czym przekraczając polską granicę zachodzi w nich tzw. dobra zmiana i postanawiają, że piwa, które kupili będą dla innych. Moja skromna osoba niczym beneficjent programu 500+ otrzymała więc darmowe piwo o nazwie Hale to Nothing.

Nie zagłębiając się w temat tego piwa w żaden sposób otworzyłem je jak zwykłą perełkę. Bez podniety. Zwąchałem je też i tutaj również podniety nie było. Po pociągnięciu pierwszego łyczka pomyślałem, że to kolejny pils za 3 zł, tyle, że ten w Szwecji kosztował pewnie z 18 plnów. 

Po kolei jednak. Piana i barwa bardzo klasycznie czyli piana biała, obfita i szybka, a barwa złocista. Samo piwo klarowne. W aromacie cała masa słodowej bazy i próżno tu szukać jakichkolwiek nut chmielowych. Choćby tych ziołowych. Smak jest również klasyczny do bólu czyli również baza słodowa z wyraźną i fajną goryczką. 

Można by więc powiedzieć, że piwo fascynuje niczym zwykła msza święta, ale prawda jest taka, że tak jak Brutal Brewing napisało na etykiecie – Nothing czyli w tym przypadku zwykłe piwo jest konieczne. Dzięki niemu możemy się zrelaksować, odpocząć, ale też i docenić piwa niestandardowe. Gdybyśmy ciągle pili Double IPA, albo same RISy to zdecydowanie najfajniejszym napojem na zwykłe wieczorne siedzenie przed TV byłaby herbata. Jednak dzięki takim piwom – zwykłym w stylu i dobrym w wykonaniu możemy docenić piwa niestandardowe. Można by powiedzieć takie piwne rezurekcje.

 

hale

 

avatar
Napisane przez

Misio Kororowy